Trzy strzały przeciw faszystom

Trzy strzały przeciw faszystom

Po trzech tygodniach przekreślania ich swastyki hitlerowcy zaprzestali malowania jej na murach

Coraz częściej widzimy je na demonstracjach, na plakatach, na koszulkach i na internetowych grafikach. Choć trzy strzały są już dość popularnym symbolem antyfaszystowskim, ich geneza jest mało znana. By znaleźć źródła tego znaku, musimy przenieść się do Niemiec, do ostatnich tygodni 1931 r., w czasy katastrofalnego kryzysu gospodarczego, politycznej przemocy, postępującej radykalizacji postaw społecznych i rosnącego w siłę hitleryzmu. Sytuację pogarszała bierność centroprawicowego rządu, który patrzył przez palce na kolejne awantury wzniecane przez nazistów.

W Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, głównej sile opozycji, panowały wówczas fatalne nastroje. Rok wcześniej SPD straciła władzę w Rzeszy, po czym pogrążyła się w marazmie i systematycznie traciła poparcie. Szybko za to rosły notowania NSDAP, ale zyskiwali także komuniści, których bezkompromisowość trafiała do pogrążonego w kryzysie społeczeństwa.

W środowisku SPD coraz częściej pojawiały się więc głosy wzywające do zmiany polityki partii. Rosło przekonanie, że republikańskiego ustroju nie da się obronić, używając wyłącznie metod parlamentarnych. „Jeżeli inni grożą wojną domową, nie możemy machać gałązką pokoju. Jeżeli strzelają pociskami, nie możemy w odpowiedzi rzucać cukierkami”, przekonywano na jednym z wieców w Berlinie. Rosła też krytyka języka partyjnej propagandy. Zwolennikiem jego zmiany był m.in. biolog Siergiej Czachotin, 48-letni imigrant z Rosji. Jak twierdził, na plakatach SPD dostrzec można głównie „jęki i lamenty”, a konieczne jest pokazanie społeczeństwu siły i energii ruchu socjalistycznego. Uważał, że partia zbyt wiele wysiłku poświęca próbom merytorycznego uzasadniania swych posunięć, nie doceniając znaczenia prostych impulsów emocjonalnych.

Wściekli naziści

30 listopada 1931 r. Czachotin szedł ulicami Heidelbergu, wzdłuż murów pokrytych swastykami wymalowanymi przez nazistów. Nagle zatrzymał się, bo coś przykuło jego uwagę. Jedna ze swastyk została przez kogoś przekreśloną kredą. To był znak, którego Czachotin szukał. „Opracowałem jasny i prosty plan. To musi być robione wszędzie. Żadna swastyka w Niemczech nie może zostać oszczędzona”. By wzmocnić przekaz, Czachotin uznał, że zamiast prostej kreski należy użyć strzały. Następnego dnia zebrał grupę członków Reichsbannera, paramilitarnej organizacji związanej z SPD, która przemaszerowała przez miasto, przekreślając wszystkie napotkane swastyki. Wrażenie było ogromne. Wściekli naziści rysowali kolejne swastyki, które zaraz potem ludzie Czachotina przecinali strzałami. Po trzech tygodniach tej ulicznej wojny naziści się poddali i ich znaki przestały pojawiać się na murach.

Przekonany o skuteczności symbolu Czachotin postanowił dokonać jego modyfikacji. Jedna strzała zmieniła się w trzy, które miały oznaczać jedność, aktywność i dyscyplinę, a więc to, co powinno charakteryzować przeciwników faszyzmu. Jak przekonywał sam autor, „ten symbol, tak łatwy do odtworzenia, że każde dziecko mogło go narysować, miał dodatkową zaletę. Nasi przeciwnicy nie mogli zamalować naszego znaku swoim, bo zawsze wyglądało to tak, jakby to jednak swastyka była przekreślona trzema strzałami”.

Czachotin przesłał szkic symbolu do kierownictwa SPD i zaproponował, by na dużą skalę użyć go w kampanii przed wyborami prezydenckimi w marcu 1932 r. Odpowiedź była jednak chłodna. Berlińska centrala partii poinformowała go, że wykorzysta pomysł, jeżeli uzna go za potrzebny. Nie uznała. Ale Czachotin się nie poddał. Sam odwiedzał lokalne organizacje SPD i Reichsbannera, zachęcając je do wykorzystania symbolu trzech strzał. Uznał też, że socjaliści muszą operować gestem, który stanowić będzie przeciwwagę dla faszystowskiego salutu i dla okrzyku „Heil Hitler”. Zachęcał więc, by ustanowić socjalistyczne pozdrowienie w postaci uniesionej, zaciśniętej pięści, wraz z towarzyszącym mu okrzykiem „Wolność”.

Wielu socjalistów zareagowało entuzjastycznie. Był wśród nich Carlo Mierendorff, młody poseł SPD z Hesji. W połowie marca zaprosił Czachotina do Berlina, by tam zaprezentował on swoje idee przywódcom Reichsbannera. Wciąż jednak napotykano opór. Pojawiały się głosy, że trzy strzały są zbyt nowoczesne i będą niezrozumiałe dla społeczeństwa. Jeszcze trudniej było przekonać liderów partii. Większość kierownictwa SPD przeciwna była tego rodzaju agitacji i upierała się, że od płytkiej i krzykliwej propagandy ważniejsza jest choćby rzetelna działalność oświatowa. „Będziemy wyglądać śmiesznie z tymi wszystkimi bzdurami”, zareagował Otto Wels, przewodniczący partii, na widok trzech strzał. Przywódcy SPD rzeczywiście znaleźli się w niezbyt komfortowej sytuacji. Przecież w poprzednich latach to oni szydzili z nazistów, podkreślając prymitywizm ich propagandy.

Propozycje Czachotina zostały więc odrzucone. Kolejna kampania, tym razem przed wyborami do pruskiego landtagu zaplanowanymi na 24 kwietnia 1932 r., znów prowadzona była w starym, umiarkowanym stylu. I zakończyła się dramatyczną klęską. Naziści wygrali wybory z przewagą ponad 15%. Okazało się jednak, że jednocześnie socjaliści uzyskali relatywnie niezły wynik w wyborach w Hamburgu. A Karl Meitmann, tamtejszy lider SPD i Reichsbannera, wykorzystywał w kampanii właśnie trzy strzały i inne zaproponowane przez Czachotina metody propagandowe.

Następnym testem miały być wybory do heskiego landtagu 19 czerwca 1932 r. Stamtąd wywodził się Mierendorff i tam udało się przekonać miejscowe kierownictwo SPD do użycia nowych metod propagandowych na szeroką skalę. Przez cztery tygodnie trwała w Hesji efektowna wojna na symbole między socjalistami a nazistami. Czerwone flagi z trzema strzałami były wszechobecne. Działacze SPD rozprowadzili 50 tys. przypinek z trzema strzałami, a na ulicach każdemu salutowali gestem zaciśniętej pięści i okrzykiem „Wolność”. Wprawdzie wybory i tutaj przyniosły zwycięstwo NSDAP, jednak wynik socjalistów uznano za sukces. SPD bowiem nie tylko nie straciła w Hesji poparcia, ale jeszcze uzyskała o 2 pkt proc. więcej niż podczas poprzedniej elekcji.

Milion odznak

Nim jeszcze poznano te wyniki, 14 czerwca kierownictwo SPD spotkało się z Mierendorffem i Czachotinem. Skuteczności ich metod nie można już było ignorować. Tym bardziej że Niemcy po raz kolejny mieli pójść do urn. Na 31 lipca 1932 r. wyznaczono bowiem przyśpieszone wybory do Reichstagu. SPD przyjęła w końcu symbol trzech strzał, podobnie jak i inne rozwiązania propagandowe zaproponowane przez Czachotina. By podkreślić nowe, bojowe oblicze partii, na szeroką skalę wykorzystano też w kampanii hasło Żelaznego Frontu. Nazwą tą już od grudnia 1931 r. posługiwali się w antyfaszystowskiej działalności przedstawiciele Reichsbannera, związków zawodowych oraz robotniczych stowarzyszeń sportowych. I to ludzie Żelaznego Frontu byli głównymi promotorami nowej symboliki. Jak można było przeczytać w polskim piśmie „Robotnik”, „rzecz jasna, że członkowie Żelaznego Frontu narażają się na pałki i kule hitlerowców przez samo noszenie trzech strzał. Ale o to właśnie chodzi, żeby zahartować wrogów hitleryzmu i przyzwyczaić ich do stawiania oporu w każdej chwili. Trzy strzały są miarą odwagi i gotowości do walki na śmierć i życie z hitleryzmem. I masy Żelaznego Frontu z zapałem przywdziewają trzy strzały”.

W trakcie kampanii wyborczej trzy strzały dostrzec można było dosłownie wszędzie. Partia zamówiła milion odznak z tym symbolem i szybko okazało się, że trzeba dorabiać nowe, bo zainteresowanie jest o wiele większe. Trzy strzały znalazły się też na winiecie „Vorwärts”, głównego pisma SPD. W wielu miejscach zawieszano je na budynkach, a na berlińskiej siedzibie związków zawodowych nocami świecił prezentujący je elektryczny neon. Można je było zobaczyć na zakładanych na ramię opaskach, na przywdziewanych przez kobiety czerwonych strojach czy na przymocowanych do rowerów proporczykach. Szczególnie efektownie wyglądały kilkumetrowe metalowe strzały, dumnie noszone przez młodych działaczy socjalistycznych na demonstracjach.

Trzy strzały starano się też wypełnić dodatkową treścią. Na przedwyborczych wiecach wszelkie pozytywne czy negatywne hasła grupowano po trzy, tak by wzbudzić skojarzenie z głównym symbolem kampanii. Raz więc trzy strzały symbolizowały pokój, wolność i chleb, a innym razem oznaczały sprzeciw wobec Hitlera, arystokracji i kapitalizmu. Rozmach kampanii SPD był tak duży, że po raz pierwszy od dawna powstało wrażenie, że to naziści znajdują się w defensywie.

„Gdy komuniści starali się zamazywać hakenkreuz swoim znakiem, swastyka zawsze wyłaziła i przez kilka lat panowała nad ulicą niemiecką – relacjonował w lipcu 1932 r. korespondent polskiego tygodnika „Świat”. – Dopiero w ostatnich dniach partia socjalno-demokratyczna zrozumiała znaczenie dobrego znaku partyjnego. W poszukiwaniu przeciwwagi dla swastyki wynalazła trzy równoległe strzały, rzucone ukośnie w dół. Znak ten jest prosty, widoczny, dynamiczny. Nie tylko neutralizuje swastykę, lecz przekreśla ją, niweczy”. I choć nazistowska propaganda próbowała walczyć z trzema strzałami, socjaliści potrafili skutecznie te ataki odpierać. „Hakenkreuz przebity strzałami poważnie zaniepokoił główną kwaterę Hitlera. Szukano sposobów na trzy strzały i postanowiono je ośmieszyć. Domalowano parę kresek i trzy strzały stały się trzema niezdarnymi parasolami. Wtedy zaczęto strzały rysować bliżej siebie, tak, aby się nic nie zmieściło wewnątrz. Hitlerowskie dowództwo na to wystąpiło z nowym plakatem: trzy strzały przełamano pośrodku i umieszczono nad nimi swastykę. Wtedy dorobiono ostrza w miejscu przełamania strzał, a swastykę przebito na wylot”.

Również inni korespondenci prasowi podkreślali skuteczność propagandy SPD. „Polska Zbrojna” pisała: „Bezstronny obserwator musi stwierdzić, że zewnętrznie przynajmniej wpływy hitlerowców zmalały od czasu wyborów do Sejmu pruskiego. Kto zechce się posłużyć koleją miejską, elektryczną, podziemną, autobusem lub tramwajem i objedzie dzielnice berlińskie we wszystkich kierunkach, ten się przekona naocznie, że dominującą flagą jest wszędzie czerwona z trzema srebrnymi strzałami. W dzielnicach robotniczych tylko ta flaga panuje”.

Wybory nie przyniosły jednak socjalistom oczekiwanego sukcesu. Przekonujące zwycięstwo osiągnęła NSDAP, zdobywając 37,3% głosów. SPD, która od dwóch dekad była najsilniejszą frakcją w parlamencie, tym razem uplasowała się na drugim miejscu, uzyskując ledwie 21,6% głosów. W powszechnej opinii to jednak nie użycie nowych form propagandy wpłynęło na porażkę, ale brak reakcji socjalistów na swego rodzaju zamach stanu, jakim było odwołanie rządu Prus przez władze federalne 11 dni przed wyborami.

Mimo przygnębiającego wyniku wyborczego trzy strzały pozostały więc w symbolice niemieckich socjalistów. Szukano też innych sposobów ich wykorzystania. Przed kolejnymi wyborami, w listopadzie 1932 r., produkowano np. paczki papierosów z nadrukiem trzech strzał.

Strzały w klapach

Symbol robił wrażenie nie tylko w Niemczech, ale i poza ich granicami. Socjaliści innych krajów brali trzy strzały na swoje sztandary, z jednej strony, by podkreślić międzynarodową solidarność w walce z faszyzmem, a z drugiej, by wykorzystać je w walce politycznej na własnym podwórku. W pierwszej kolejności trafiły do Austrii. Jak pisano w listopadzie 1932 r., na ulicach Wiednia „roi się od niezmiernie popularnej antyfaszystowskiej odznaki: trzech strzał”. W tym samym czasie pojawiły się również w Belgii, na Łotwie czy w Czechosłowacji.

Dużą rolę w rozpropagowaniu symbolu miał robotniczy sport. We wrześniu 1932 r., na zjeździe w Liège, znak ten przyjęła Socjalistyczna Międzynarodówka Sportowa, zrzeszająca robotnicze stowarzyszenia sportowe. W spotkaniu nie wzięli jednak udziału reprezentanci Polski, gdyż sanacyjne władze odmówiły wydania paszportów delegatom. Piłkarzom znad Wisły udało się za to dojechać na mecz robotniczych reprezentacji Polski i Niemiec, rozegrany w Lipsku 26 grudnia 1932 r. Na pomeczowej akademii niemieccy socjaliści uroczyście wręczyli polskim towarzyszom odznaki z trzema strzałami, prosząc, by przyjęli je jako swój znak bojowy.

W naszym kraju symbol ten zdobył popularność jesienią 1933 r., głównie za sprawą Polskiej Partii Socjalistycznej. Trzy strzały zaczęły się pojawiać na demonstracjach, a także na winietach partyjnych czasopism. „Noście, rozpowszechniajcie oznakę trzy strzały – symbol walki z faszyzmem, kapitalizmem i reakcją, symbol jedności, karności i aktywności proletariatu”, brzmiało wezwanie opublikowane przez PPS 28 listopada 1933 r.

Wśród pierwszych Polaków, którzy postanowili zamanifestować w ten sposób swój sprzeciw wobec hitleryzmu, znalazł się piłkarski zespół robotników z Warszawy, który w listopadzie 1933 r. rozegrał towarzyski mecz w Gdańsku. Jak donosiła prasa, „sensację wywołało ukazanie się naszej drużyny z trzema strzałami w klapach. Bandy hitlerowskie spoglądały ze szczególną nienawiścią”.

W ten sposób ponad 85 lat temu trzy strzały stały się symbolem międzynarodowym. I choć dopisywano im nowe znaczenia, choć ich interpretacja dostosowywana była do lokalnych warunków, ich podstawowym znaczeniem na zawsze pozostał sprzeciw wobec faszyzmu.

Fot. BPK/BEWPHOTO

Wydanie: 3/2020

Kategorie: Historia

Komentarze

  1. xxxx
    xxxx 13 lutego, 2020, 13:40

    zrobię sobie taki tatuaż;)

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy