Tag "Jerzy Domański"
Kombatanci i populiści
Najlepiej na obchodach 25-lecia nowej Polski bawili się ci kombatanci, którzy poprzez zmiany rządów i partii doszli do najwyższych stanowisk. Mają do radości wiele powodów. Odnieśli przecież sukcesy, materialne i prestiżowe, o jakich nawet im się nie śniło. Awanse i społeczne wywyższenia nie dotyczą tylko wąskich elit rządzących dziś Polską, ale są też udziałem szerszych grup społecznych i zawodowych. Jak wielu jest faktycznych beneficjentów nowego ustroju? W najlepszym razie kilkaset tysięcy obywateli, o których reszta, czyli większość, często dobrze
Żegnaj, Generale
Im dłużej obserwuję naszych polityków, tym mniej mam złudzeń. Nie wierzę, że potrafiliby sprostać takim próbom, jakie były udziałem Generała Jaruzelskiego. A zwłaszcza tej największej. Pamiętam poziom napięć w Polsce w grudniu 1981 r. i nigdy nie miałem cienia wątpliwości, że bez decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego czekałaby nas katastrofa. I to katastrofa o trudnej do wyobrażenia skali. Byliśmy wówczas o włos od wybuchu wojny domowej. Nawet jej data była już znana. Zamiast 13 grudnia mielibyśmy wydarzenia z 17 grudnia.
Serce Generała do końca biło mocno – rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim
Kierował się interesami Polski. To była cecha generała – prawdziwego oficera i państwowca ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI W jaki sposób dotarła do pana wiadomość o śmierci gen. Wojciecha Jaruzelskiego? – Byłem na spacerze, gdy zadzwoniła do mnie dziennikarka z pytaniem, czy to prawda, że generał nie żyje. Byłem właściwym adresatem, do końca bowiem pozostawałem w kontakcie z Wojciechem Jaruzelskim, jego rodziną i najbliższym otoczeniem. Sprawdziłem informację, niestety okazała się prawdziwa. Kiedy po raz ostatni widział pan generała? – Sześć dni
Rocznicowe frazesy
Sztampa. Okolicznościowe komunały. I bezmyślne klepanie frazesów. Tak wyglądają w Polsce obchody kolejnej rocznicy. Przykro, że nawet 70 lat nie wystarczyło, by zdobyć się choć na cień refleksji. Obchody okrągłej rocznicy bitwy pod Monte Cassino to jeszcze jedna zmarnowana szansa popatrzenia poważniej na naszą tragiczną historię. Choćby po to, by kolejny raz nie kroczyć od klęski do klęski. By uniknąć hekatomby cywilów i żołnierzy, rzucanych do boju o przegrane sprawy przez nieudolnych i często bezmyślnych dowódców i polityków. Bo młodzież zawsze mieliśmy skorą
Walkower sprzyja miernotom
Zaciśnij zęby i idź. Tak odpowiadam na pytanie, co zrobić w najbliższą niedzielę. Z wielu możliwości ta ciągle wydaje mi się najsensowniejsza. Myślę tak, choć politycy decydujący o partyjnych listach robią wszystko, by preferować swoich, i pozostają głusi i ślepi na argumenty, że ich faworyci nie tylko są nic niewarci, ale wręcz im szkodzą. Szkodzą ich partiom. Ale pal to licho, bo przecież nikt nie będzie żałował, jeśli rozpadnie się kolejny chory twór opanowany przez cyników traktujących państwo jak krowę do wydojenia. Niestety, szkody są znacznie
Pogrywanie kobietami
Nie wiadomo, co bardziej irytuje w tej kampanii, która ma wyłonić nową reprezentację Polski w Parlamencie Europejskim. Nową – to oczywiście pojęcie umowne, bo główne przyczółki, czyli jedynki w miejscach, gdzie partie mają największe poparcie, poobsadzali obecni europosłowie. Czy gorsze jest to, że kampania jest niemrawa, bez polotu i dynamiki, nawet ze strony najbardziej zainteresowanych, którzy chyba większość energii zużyli na przekonanie partyjnych liderów, by dali im owe jedynki tam, gdzie szanse są największe. Dostali te preferencyjne miejsca i czekają, aż im partie zrobią
Czytajcie Go uważniej
Miał niezwykłe poczucie humoru i spory dystans do tego, co robił. W czasie pierwszego spotkania z dziennikarzami „Przeglądu” Tadeusz Różewicz zapytał nas, czy wiemy, że jest autorem jedynego poematu w literaturze europejskiej o wściekłych krowach i o wołowinie? Ten poemat – „recycling” – ukazał się w tomie „Zawsze fragment, recycling” wydanym przez Wydawnictwo Dolnośląskie. A mięso skojarzyło Mu się z sytuacją na ówczesnym rynku wydawniczym, gdy właścicielami pism stawali się posiadacze ferm kurzych.Spotkanie we Wrocławiu w grudniu 2000 r. miało dla
Twarze eurokandydatów
Mózg boksera Adamka i twarz Ziobry, czy może odwrotnie, to pomysł, z jakim Ziobro chce się znowu dostać do Parlamentu Europejskiego. Można oczywiście z tego się śmiać. Podobnie jak można się pośmiać z okładki tygodnika „Angora”, na której niemiłosiernie poobijany Tomasz Adamek mówi, że też chce być polską twarzą w Brukseli.Ale majowe wybory coraz dalsze są od radosnej atmosfery i nawet kolejne wygłupy tego nie zmienią. Bo dość niespodziewanie zmienia się nam sytuacja w Europie. I to zmienia w przyśpieszonym tempie.
Pytanie na święta
Mało co mnie tak irytuje jak nadużywanie słów, że państwo zawiodło. Celują w tym zwłaszcza politycy i dziennikarze. Nie znajduję dla takiej postawy innego wytłumaczenia jak lenistwo umysłowe autorów tych uproszczonych wypowiedzi. Na pytania o to, dlaczego znowu chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle, słyszymy, że państwo zawiodło. Jakiż piękny parawan z dramatycznych słów. Parawan, za którym kryje się przecież nie państwo polskie, ale różnego typu nieudacznicy, lenie i bałaganiarze czy zwykli kunktatorzy. Zatrudniani najczęściej po kumotersku w ramach
Przepraszam za Pocztę Polską
Zacznę od przeprosin. Serdecznie przepraszam tych Czytelników, którzy zaufali naszym apelom i wykupili prenumeratę tygodnika. Przepraszam za to, że żyjemy w kraju, w którym tylko wydawca ma obowiązki. W kraju, w którym chcąc dotrzeć do Czytelników, mogę wybierać między dżumą a cholerą. Czyli między Pocztą Polską a InPostem. Próbowaliśmy z InPostem i to doświadczenie było tragiczne. Bałagan, jaki towarzyszył prenumeracie tygodnika, był wprost niewyobrażalny. Podpisaliśmy więc umowę z Pocztą Polską, przedsiębiorstwem użyteczności publicznej (sic!). Umowę, która w praktyce jest jednostronnym dyktatem ze strony Poczty.







