Tag "Tomasz Jastrun"
Dynie zamiast krzyża
Halloween podbiło Polskę. Zwyczaj przybył do nas niedawno z krajów anglosaskich. „Widziałem przy tej okazji ekscesy satanistyczne”, mówi o Halloween bp Tadeusz Pieronek, jeden z bardziej rozumnych hierarchów Kościoła. Obok inwazji Harry’ego Pottera, sekt i gender pojawiło się więc nowe zagrożenie dla Kościoła. A Halloween to tylko próba oswajania śmierci. Uznana przez Kościół stypa ma podobne zadanie, ludzie obżerają się, piją i weselą mimo wszystko. Kościół powinien raczej absorbować to, czego zwalczyć nie może, a co nie zagraża
Zniewoleni mediami
Podróż pociągiem to u nas loteria. Jeśli ma się szczęście, wagony są wystarczające lub nawet luksusowe. Albo jest brud i smród. To drugie niestety zdarza się o wiele częściej. Poza tym spóźnienia i zdziwienia, że przed wojną pociągi jeździły szybciej. Składy pendolino jednak już czekają, jak rasowe araby w stajniach. To dopiero będzie kontrast między powszechnym stanem rzeczy a tym, co u nas już europejskie (boję się, że też w cenach).Smród PKP zawsze mnie wzruszał, w starych wagonach bywa
Nie tylko wyścigi rydwanów
Mężczyźni, a nawet kobiety, biegają za piłką i próbują nogą lub głową wbić ją do jednej z dwóch bramek na przekór wysiłkom bramkarzy. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi na stadionie i miliony przed telewizorami trzęsą się z emocji, kibicując tej albo tamtej drużynie. Na stadionach i poza nimi wzajemna wrogość kibiców przeradza się czasami w burdy. Absurd, ale wojny są tysiąc razy większym absurdem. Współzawodnictwo sportowe to jakaś forma wojny zastępczej. Dzięki temu wyładowujemy i kanalizujemy nasze plemienne i stadne emocje. To także potrzeba utożsamiania
Cnota mówienia
Zbyt wielu ludzi znałem. I teraz muszę się godzić z tym, że tak licznie odchodzą. A te kolejne nieobecności tworzą czarną dziurę z antymaterią. Czuję z tamtej strony ssanie, jakby wielki odkurzacz sprawdzał, czy potrafi mnie pochłonąć. I na razie jestem uparcie po tej stronie.Dwa nekrologi jednego dnia: Stefan Starczewski, starszy kolega z opozycji, i Igor Mitoraj, wybitny rzeźbiarz o polskich korzeniach. Mitoraja nie znałem osobiście, trochę z własnej winy. Znam za to jego rzeźby. Pierwszą ujrzałem w Paryżu, wiele lat temu.
Sny i pozory
Antoś pyta tuż przed zaśnięciem: „Czy sen może się zmieniać w rzeczywistość? A właściwie to z czego zbudowane są sny?”. Zasypia, zastanawiając się nad naturą snu. Po chwili odpływa i nagle niepokoję się, czy nie odpływa za daleko. Poznaliśmy już naturę kosmosu. Życie zakorzeniło się tylko na trzeciej planecie od Słońca, wokół mróz i pustka.Dwóch taksówkarzy – każdy człowiek jest osobną planetą. Pierwszy to zagorzały kibic Legii. Niegłupi i sympatyczny. Ale nie rozumie, w jaki idiotyczny mechanizm dał się wkręcić: szukanie
Wielki mecz
Z gośćmi, którzy jedli u nas kolację, oglądamy historycznego już seta finałowego meczu o mistrzostwo świata w siatkówce. Widzę, jak na grzbiecie triumfalnie spienionej fali płynie prezydent Bronisław Komorowski, biało-czerwony szal łopocze mu na wietrze historii. Załatwił u właściciela Polsatu odkodowanie finału w telewizji, żeby cały naród mógł oglądać mecz, który został wygrany. Rosną procenty w sondażach dla Bronisława Komorowskiego. I w cuglach wygra wybory prezydenckie. Patrząc na wiwatujące tłumy, mówię: „Strach pomyśleć, co teraz się dzieje
Kazimierz nad rzeką czasu
Kończę 64 lata, okropna jest ta liczba, jakbym jadł już czerstwy chleb; okruszki, które spadają, są jak opiłki. A przecież czuję się niemal identycznie jak przed wieloma laty, kiedy byłem młody. Dlatego nie przylegają do mnie słowa Zofii Nałkowskiej, pisane, gdy była w moim wieku: „Wszystkiego się spodziewałam, ale tego, że będę stara, to nigdy”.W jakie osłupienie wprawiłaby nas własna przyszłość, gdybyśmy mieli do niej dostęp w przeszłości, w jakimś prześwicie na chwilkę, choćby z powodu mocy
Gry z czasem
Dawniej nie czytałem w gazetach działu nekrologów. I ze zdumieniem patrzyłem, jak starsi tam zaglądają z wypiekami na twarzy. Kiedy przed 20 laty przeprowadziłem się do Śródmieścia, nowa sąsiadka, starsza pani, podarowała mi wycięty z gazety nekrolog mojego ojca, nieżyjącego już od wielu lat. Kolekcjonowała nekrologi. Zdziwiłem się, gdy w tamtym czasie redaktor „Kultury” Jerzy Giedroyc prosił mnie, abym zaprotegował go w redakcji „Życia Warszawy”, które przestano mu przysyłać. Jak wyjaśnił, zależało mu na tym tytule ze względu na dział nekrologów.
I diabli go wzięli
Nasze poczucie niższości wobec Zachodu jest mocno ukorzenione, pracowały na to trzy stulecia. Od tej przypadłości wolni bywają dopiero ludzie urodzeni po przełomie roku 1989. Moje pierwsze spotkanie z Zachodem było na początku lat 70. Zapach lotniska w Kopenhadze. Od razu straciłem rozum i poczułem się mniejszy. To była woń lepszego świata.Czasami swoje poczucie mniejszej wartości nadrabiamy agresją, pieniactwem, w każdym razie rzadko to stosunek normalny, oparty na zdrowym rozsądku. Stąd to ciągłe porównywanie się, jak
Trauma września
Polityka historyczna zmienia się w politykę histeryczną, także dlatego, że kiepski mamy materiał, aby kreować się na mocarstwo. A przecież podobno polityki historycznej u nas jeszcze nie ma, dopiero będzie, jak owładnie nami PiS. Na wszelki wypadek politycy partii rządzącej też walczą o patriotyzm, żeby nie można ich było posądzić o jego brak. Zostały uruchomione mechanizmy, które same się napędzają, ma to również wymiar koniunkturalny, komercyjny, a chwilami karykaturalny. Dostaję co chwila jakieś zaproszenia do bibliotek







