Wasze i nasze zwycięstwo

Wasze i nasze zwycięstwo

List do weteranów Wojska Polskiego utworzonego w ZSRR i ich rodzin

Drodzy Weterani,

w ostatnich tygodniach znów dochodzi do wydarzeń, które zasmucają i budzą gniew. Mamy do czynienia z kolejną kampanią Instytutu Pamięci Narodowej obrażającą żołnierzy (ludowego) Wojska Polskiego, zmierzającą do niszczenia związanych z nimi miejsc pamięci, wykreślenia ich z historii. Jest to rodzaj wojny domowej w sferze symboli, którą prowadzi prawica przeciwko dużej części polskiego społeczeństwa za pieniądze, które pochodzą od wszystkich podatników.

Do wspomnianych wydarzeń dochodzi z reguły przy okazji bezrozumnego niszczenia ostatnich pomników Armii Czerwonej, przy boku której wyzwalaliście Polskę spod hitlerowskiego jarzma. Dodatkowo już od kilku lat obserwujemy niszczenie pomników żołnierzy polskich na Wale Pomorskim czy pomników upamiętniających walki z UPA. W ostatnim czasie – wykorzystując brutalną agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę – Prawo i Sprawiedliwość oraz IPN podjęły nowe działania, by dzielić krew przelewaną przez polskiego żołnierza na lepszą i gorszą. Szczególnie haniebne wydaje się zniszczenie pomnika w Międzybłociu w województwie wielkopolskim, upamiętniającego 9 żołnierzy Armii Czerwonej i 99 żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego, którzy polegli, wyzwalając Złotów. Z kolei w Gdańsku trwa walka o zachowanie czołgu T-34 stojącego przy al. Zwycięstwa. Był to pierwszy czołg, który wdarł się 27 marca 1945 r. do Gdyni. Służyła w nim polska załoga, dowodzona przez polskiego oficera – por. Juliana Miazgę z 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Ale nawet taka relikwia walki żołnierza polskiego wzbudza dzisiaj nienawiść talibów z Prawa i Sprawiedliwości. Podobne przykłady możemy niestety mnożyć.

Wszystko to budzi nasze najgłębsze oburzenie. Dla nas, ludzi lewicy, działania IPN są absolutnym przekreśleniem tego, co w polskiej tradycji państwowej związane było z postępem społecznym, ale przede wszystkim z podstawowym realizmem politycznym. W miejsce rzeczywistych bohaterów i ich walk kreowani są nowi pseudobohaterowie, „Bury”, „Ogień”, „Wołyniak”, „Huzar” itp., często odpowiedzialni za zbrodnie na cywilach czy mniejszościach narodowych, a nawet zwykli kolaboranci (Brygada Świętokrzyska).

W amoku działań IPN przestają być możliwe jasne odpowiedzi na najprostsze pytania dotyczące historii Polski w okresie II wojny światowej:

  • Czy w sytuacji, gdy ponad 80% sił niemieckich walczyło na froncie wschodnim, nie miał on decydującej roli dla działań wojennych w Europie?
  • Co stałoby się z Polską i w ogóle Słowiańszczyzną, gdyby Armia Czerwona poniosła klęskę w walce z hitleryzmem?
  • Czy to słuszne, że Wrocław, Szczecin, Kołobrzeg, Gdańsk i Olsztyn należą do Polski?
  • Czy to dobrze, że Związek Radziecki dał możliwość walki z hitleryzmem w szeregach ludowego Wojska Polskiego 370 tys. żołnierzy?
  • Czy to dobrze, że Armia Czerwona wyzwoliła Oświęcim, Majdanek i setki pomniejszych obozów i katowni hitlerowskich?
  • Czy nie jest powodem do dumy, że polski sztandar powiewał nad Berlinem?

Dziś w polskich szkołach – za sprawą IPN – te ani podobne pytania nie są stawiane, a pozytywna odpowiedź na nie w mediach albo w ogóle nie pada, albo udzielana jest po cichu i z zażenowaniem.

Tak jak nie wolno nam zapominać o roli wojska, które szło ze Wschodu, tak też trzeba pamiętać, że na drodze do Berlina zginęło 17,5 tys. polskich żołnierzy, 10 tys. było zaginionych, a rannych zostało 40 tys.

Zwracamy się też do rodzin byłych żołnierzy Wojska Polskiego. Nie ulegajcie propagandzie IPN, nie dajcie sobie wmówić, że Wasi przodkowie stanowili polskojęzyczne wojsko, że nie ma dla nich miejsca w dziejach polskiego oręża. Pamiętajcie, akceptacja haseł głoszonych przez prawicę jest przekreśleniem drogi życiowej Waszych rodziców, dziadków, zanegowaniem ich polskości. A więc i Waszej.

Pamiętając, że ofiara żołnierzy, których szlak bojowy zaczął się pod Lenino, nie poszła na marne, pomogła uratować miliony Polaków przed hitlerowskim ludobójstwem i zapewnić polskiemu państwu nowe, bezpieczne granice, umożliwiła odbudowę oraz szybki rozwój cywilizacyjny kraju, wzywamy parlamentarną Lewicę do jasnego określenia się i do obrony czci weteranów 1. i 2. Armii WP oraz pomników im poświęconych. Gdyby bowiem nie zwycięstwo polskich i radzieckich żołnierzy w maju 1945 r., Polski w ogóle mogłoby nie być.


Paweł Dybicz, redaktor „Przeglądu”, syn żołnierza AK wywiezionego w 1944 r. do obozu NKWD w głębi ZSRR

August Grabski, historyk, dr hab., wnuk żołnierza 1. Armii WP i babci, której trzech braci walczyło w Armii Czerwonej


 

Wydanie: 19/2022

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy