Wpisy od Tomasz Jastrun
Ujawnianie i zatapianie
Antoś mówi: – A wiesz, tata, że Kasper opowiedział mi, jak wygląda nieskończoność? Kasper to jego rówieśnik z pierwszej klasy, który planuje być naukowcem. Chciałbym, aby to była największa medialna sensacja, a nie kogo podsłuchano. Oburzamy się, jak można podsłuchiwać, ale stawiamy uszy: co tam nowego? Tego dnia nic? Jaki zawód.Dzień w Łodzi, gdzie pojechałem bezinteresownie, by pogadać z miłymi ludźmi. Na pewno bezinteresownie? Czy w ogóle już cokolwiek można zrobić bezinteresownie? Autostrada na Poznań jeszcze nadal
Ślimaki i podsłuchy
Nowe pokolenie ślimaków ślimaczy się po deszczu. I powtarza się odwieczny dramat – zagadka życia i śmierci. Doświadcza jej teraz mój trzylatek Franio. Idziemy na spacer drogą półleśną, którą czasami jeżdżą samochody. Uparte ślimaki dźwigają swoje domki na delikatnym, niemal ludzkim ciele, gotowe w każdej chwili do nich się schować. Nie widzą, że wkraczają w ślad opon i że nie uratuje ich krucha skorupka. Franio jednak wie, że to może się skończyć tragicznie, zna nawet słowo
Łopata i depresja
Nadal nie mogę w pełni dojść do siebie po wyborach do europarlamentu. Prawdziwy dramat to zapewne stan duchowy Europy. Trzeba jednak się martwić ostrożnie. Historia uczy, że tam, gdzie współcześni widzą dramat, często go nie ma. Za to dramat prawdziwy czai się gdzieś w ukryciu. Ukraina przecież wyskoczyła nam jak diabeł z pudełka. W Polsce, i nie tylko w Polsce, niska frekwencja była spowodowana też niechęcią, nawet pogardą dla polityków. Ich wysokie zarobki, za to niskie kwalifikacje, monstrualne, żałosne
Jak ten czas leci
Obchody 25-lecia III Rzeczypospolitej, taktowne i skromne, ale mocne zarazem, gdyż utrafiono w odpowiedni ton. Świetne wystąpienie Obamy. On ma jednak charyzmę. I chcę wierzyć, że nie rzuca słów na wiatr. Nieobecność prezesa z powodu alergii. Na pewno ma alergię na demokrację. PiS kwestionuje demokrację, gdyż w niej nie wygrywa. Strach pomyśleć, jak by przy niej majstrowali w razie wygranej. To, co maluje się na obliczach pierwszej ławy pisowskiej, to już nie jest troska – jakby mieli palce zgniecione drzwiami windy, która nie chce zabrać
I po bitwie
Jechałem głosować, kiedy radio doniosło o śmierci gen. Jaruzelskiego. Poruszenie. Moje życie byłoby znacząco odmienne, gdyby nie stan wojenny. Jakie by było? Nie wiem. Za to jestem pewien, że ta operacja, mimo swej monstrualnej skali i mocy, została tak skonstruowana, aby było jak najmniej ofiar. Też dlatego żyję. Wojciech Jaruzelski bez sądu został skazany przez los na udrękę długiej starości i bolesnego umierania. Przez rok stanu wojennego życzyłem mu tego właśnie, ale od razu. A przecież o świcie 13 grudnia odetchnąłem z ulgą,
Miss radości istnienia – rozmowa z Daviną Reeves
Porażki często prowadzą do czegoś lepszego Davina Reeves – miss Nowego Jorku Gdzie się urodziłaś? – W Austin, w Teksasie. Przejeżdżałem przez Austin w roku 1985, mogliśmy się spotkać? – Z dwuletnią dziewczynką? Poza tym na pewno nie jechałeś przez tak złe dzielnice. Co pamiętasz z dzieciństwa? – Nic. Jak to? – Bardzo niewiele, podświadomość każe mi nie pamiętać. Może warto odzyskać pamięć? – Czasami odcięcie się od przeszłości to jedyny sposób, by ocalić siebie. Teraz czuję,
Fala wezbraniowa
Fala wezbraniowa dopływa Wisłą do morza, a na jej grzbiecie politycy powiewający barwami klubowymi. Nawet groźbę powodzi udało nam się upolitycznić.Prezes na wałach z mapą, której nie umie czytać, rozłożoną na masce samochodu, którego nie potrafi prowadzić. Premier z żoną, pamiątkowa fotografia z papieżem Franciszkiem. Był pewnie kiedyś Ciechocinek, teraz jest Watykan. Z Ciechocinka też mam zdjęcie, jak siedzę w drewnianym samochodziku i mam dumną minę. Nie mam fotografii z papieżem, ale moja mama posiada takie z Janem Pawłem
Maj nieco zatruty
Kolejne spotkanie w szkole podstawowej. I znowu zaskakuje mnie, jak współczesne dzieci są bystre i odważne. I jak szarpią się z nimi nauczyciele, by wedle dawnych metod ocalić dyscyplinę. A tu trzeba chyba jakoś inaczej. Jak? Nie wiem. Ale stanowczo za mało jest uśmiechów na obliczu polskiego ciała nauczycielskiego. Na tych twarzach jakby zamarło westchnienie: „Kto by to wszystko wytrzymał”. Niepokojący bywa dysonans między konserwatyzmem polskiej szkoły publicznej a skalą zmian, jakie zaszły w naszym świecie i w dzieciach. A też
Powstanie warszawskie raz jeszcze
Moje powstanie warszawskie to ruiny Warszawy. Nasz dom na Dolnym Mokotowie, na kresach miasta, płynął jak cudem ocalały z tajfunu okręt po wzburzonym morzu czerwonej cegły.Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że w samo centrum naszych podwórkowych zabaw trafiły na spadochronie zrzuty dla powstania. Dozorca tak mi o tym opowiadał: „Jedno działko spadło tutaj, gdzie stoi trzepak, inne nieco dalej i amunicja też była. Trzy samoloty wtedy Niemcy zbili. Rano chłopcy z powstania przyjechali, konie
Cudowne zniknięcie premiera Australii
Jako człowiek trzeźwo myślący i dlatego niereligijny nie wierzę w cuda, które proponują wiernym religie. Oprócz jednego – powstania wszechświata i malutkiej planety, a na niej istoty, która jest świadoma swego istnienia. Niezwykłość tego wydarzenia nie wystarcza mi jednak do religijnej wiary. Ale rozumiem, że liczni mieszkańcy błękitnej planety są oszołomieni swoją sytuacją i trudno im żyć w świecie, w którym jest tyle niepokoju i bólu, gdzie nasz byt uparcie zmierza ku śmierci. Dla mnie smutna we wszechświecie jest nie jego zagadka,







