Blog
Nowy minister
Kuchnia polska Pan Waldemar Dąbrowski, nowy minister, nie jest osobą w kulturze nową. Nie jest też nową postacią w ministerstwie, gdzie piastował już funkcję wiceministra. Z tą działalnością ministra Dąbrowskiego łączyć chyba należy gest pani Aleksandry Jakubowskiej, wiceministra w tym resorcie, która na wieść o mianowaniu nowego szefa znowu wzięła torebkę i wyszła z urzędu, choć minister Dąbrowski przypuszcza, że wróci. Pani Jakubowska jest kobietą z charakterem, podejmującą szybkie decyzje, nam zaś bardziej wypada
Kapitalisto, ty chciwa glisto!
Z gadziej perspektywy Jak łatwo jest zapomnieć. Zapomnieć swój etos, historię ostatnich 12, 22 lat. Wykrzykiwane hasła, wysmażane programy „naprawy Rzeczypospolitej”, dumne, rzucane w paszcze mediów wypowiedzi. Jak łatwo jest zapomnieć wypowiadane po wielekroć zaklęcia. Nieskuteczne, pomimo iż były znów „jedynie słusznymi i sprawdzonymi”. Przecieram oczy ze zdumienia. To nie dawny radziecki „Krokodił” ani współczesny lewacki „dalej”. To więdnący, ale błyskający jeszcze dumną solidarycą „Tygodnik Solidarność”. Publikujący w numerze 29. kobylasty
Notes dyplomatyczny
Mamy nowych ambasadorów. W ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zatwierdziła kolejnych trzech kandydatów ministra Cimoszewicza. Pierwszy z nich to Witold Śmidowski, który jedzie do Iranu. Śmidowski jest orientalistą, absolwentem MGIMO, słynnej moskiewskiej uczelni, sprawy Iranu są mu doskonale znane. W ostatnich latach pracował w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, nadzorując kilka ważnych spraw, m.in. stosunki polsko-ukraińskie. Już więc go znamy – człowiek od prezydenta, z BBN, wprowadzony w arkana polityki, z własnymi „dojściami” do najważniejszych osób w kraju. No i zna
Moda na świeczniku
TELEDELIRKA Podtrzymuję to, co powiedziałam kiedyś w programie „Co pani na to?”, mówiąc o naszych ministrach finansów. Wyraziłam mianowicie opinię, że SLD-owski rząd powinien dziękować Bogu za Belkę. To samo tyczy się pańskiego kota, czyli Kołodki. Bez względu na to, w jakiego Boga rząd wierzy, czy to jeszcze Marks, czy już Trójca Święta oraz Matka Boska z Częstochowy, premier powinien dać na mszę, i to na pełną sumę, ofiarować złote wota, a nawet udać się z pielgrzymką do Watykanu, by na klęczkach podziękować Panu, za to,
Gwiazdor z wyrokiem
Toruński kryminalista miał robić karierę w Hollywood Co łączy Petera Weira i Dawida S.? Światowej sławy australijskiego reżysera, twórcę takich filmów jak „Piknik pod Wiszącą Skałą”, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” czy „Truman Show”, i 19-latka z Torunia, bezrobotnego kryminalistę, mającego na koncie dwa wyroki za włamania i kradzieże oraz sprawę w sądzie za groźby wobec dziennikarza? Odpowiedź wydaje się oczywista – dwóch tak różnych mężczyzn z tak odmiennych światów raczej nie może mieć ze sobą nic wspólnego. Stało się
Nie ma katastrofy oświatowej
Jerzy Wiatr polemizuje z autorami „Gazety Wyborczej” Stan polskiej oświaty od dawna jest tematem licznych, z reguły bardzo krytycznych komentarzy. Uważam, że krytyka ta jest potrzebna i że konieczne są poważne zmiany. Nie mówię tego dopiero teraz. Gdy ponad sześć lat temu obejmowałem kierownictwo polskiej edukacji, wyraźnie opowiedziałem się za głębokimi zmianami, gdyż istniejący stan rzeczy nie mógł być uznany za dobry. W tym duchu rozpoczęliśmy wówczas zmiany programowe, o których publicystka „Gazety Wyborczej” Maria Kruczkowska pisała
Pisane w sprawie Obór – cd.
Odpowiedź autorki na zarzuty b. kierownika Domu Pracy Twórczej Pan Artur Czestyński stwierdza, że po jego odejściu z Obór, co zdarzyło się dwa lata temu, placówka popadła w taką ruinę, że widać to nawet po kapliczce Matki Boskiej. Święta figura rzeczywiście została ostatnio okaleczona przez miejscowych barbarzyńców, ale jej renowacją zajmuje się konserwator. Nie jest natomiast prawdą, że Artur Czestyński zostawił dom pracy twórczej w Oborach w stanie kwitnącym. Po jego odejściu, na wniosek zagorzałych obrońców zwolnionego, p. Berwińskiej
Popławski czy Gorochow?
Jakie jest prawdziwe nazwisko dowódcy 1 i 2 armii Wojska Polskiego Z niejakim zdziwieniem przeczytałem w indeksie nazwisk do znakomitej pracy Antoniego Czubińskiego „Polska i Polacy po II wojnie światowej” informację, że właściwe nazwisko i imię gen. Stanisława Popławskiego, dowódcy 2 i 1 armii WP, a później wiceministra obrony w pierwszym dziesięcioleciu Polski Ludowej, brzmiało Siergiej Fiodorowicz Gorochow. Zdziwienie moje nieco się zmniejszyło, kiedy zobaczyłem podobną informację w nowej, opracowanej w latach 90. sześciotomowej Encyklopedii
W Polsce panuje kult własnego interesu
Ustawa zasadnicza nie może być świątecznym ubraniem – sztywnym, niewygodnym, a więc prawie nieużywanym Rozmowa z prof. Ewą Łętowską – Czy dla przeciętnego zjadacza chleba ma jakiekolwiek znaczenie, czy konstytucja jest dobra, czy zła? – Ależ oczywiście, że ma. Jak Pan ma kiepską konstytucję, to całe prawo jest kiepskie. Niech pan spróbuje napisać artykuł przy pomocy zacinającego się komputera. – Przecież reżimy totalitarne mają najpiękniejsze, najlepiej brzmiące konstytucje na świecie. – Nieprawda. To nonsens, niewart powtarzania.
Wdzięczność
Bez uprzedzeń Minister Krzysztof Janik spotkał się z trudnym pytaniem, kogo woli: Andrzeja Leppera czy Leszka Moczulskiego. Lepper, jak wiadomo, po głębokim namyśle zaliczył go do „bandytów”, Moczulski po równie głębokim zastanowieniu – do płatnych zdrajców, pachołków Rosji. Krzysztof Janik nie miał wątpliwości, bez wahania wybrał Moczulskiego, którego wypowiedź, zaskarżoną do sądu, jak pamiętamy, nazwał „surowym osądem moralnym”. Powiedział jeszcze: „Jestem dłużnikiem takich ludzi jak Moczulski. Lata jego więzienia przyczyniły się do tego,








