Co zawdzięczamy PRL

Co zawdzięczamy PRL

Polska po roku 1989 jest budowana na negacji Polski Ludowej

Jednym z głównych celów prawicowej polityki historycznej w Polsce po 1989 r. jest delegalizacja PRL. Dlatego już na początku lat 90. XX w. ten okres historii Polski został zamknięty w ramach określenia totalitaryzm, które później przejął Instytut Pamięci Narodowej. Nie ma w tej narracji Października ‘56 ani jego politycznych konsekwencji, odbudowy kraju, budowy przemysłu, powrotu Polski na Ziemie Odzyskane ani ich zagospodarowania, likwidacji analfabetyzmu, upowszechnienia oświaty i nauki oraz dostępu do kultury, sukcesów polskiej nauki, polskiego filmu czy polskiego sportu. Jest tylko terror Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, tłumienie protestów społecznych w 1956, 1968, 1970 i 1976 r., „okupacja sowiecka”, „rewolucja Solidarności” i „totalitaryzm” – nieprzerwanie od roku 1944/1945 do 1989.

Dyskredytacja wynika nie tylko z tego, że Polska po 1989 r. jest budowana na negacji PRL, ale także z tego, że potencjalnie krytyczne nastroje wobec projektu III/IV RP najlepiej pacyfikować przez obrzydzanie – zwłaszcza młodemu pokoleniu – przeszłości, czyli Polski Ludowej.

Deprecjonowanie dorobku PRL

O dorobku PRL najwięcej można się dowiedzieć z publikacji krytykujących transformację ustrojową po 1989 r., takich jak „Patologia transformacji” prof. Witolda Kieżuna, „www.polskatransformacja.pl” prof. Tadeusza Kowalika czy niedawno wydana przez PRZEGLĄD „Prawda i kłamstwa o przemyśle. Polska w obliczu III rewolucji przemysłowej” prof. Andrzeja Karpińskiego.

Prof. Paweł Bożyk w książce „Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj” stwierdził m.in.: „W sumie w latach 70. wybudowano łącznie 557 zakładów produkcyjnych, w tym: 71 fabryk domów, 10 fabryk mebli, 16 fabryk odzieżowych, 18 zakładów mięsnych, 14 chłodni, 7 fabryk samochodów (bądź ich części), 5 cementowni, 5 kopalni węgla kamiennego, 8 elektrowni, 8 elektrociepłowni, 7 hut żelaza i metali nieżelaznych. To nie wszystkie osiągnięcia tamtego okresu, ponadto bowiem zelektryfikowano 2 tys. km linii kolejowych, a 10 tys. km dróg uzyskało twardą nawierzchnię. Zbudowano prawie w całości polską energetykę, w tym linie przesyłowe energii elektrycznej. Rolnicy zostali objęci ubezpieczeniem społecznym, co otworzyło im drogę do bezpłatnej opieki lekarskiej. Do użytku oddano 2 mln mieszkań. Stworzono 3 mln miejsc pracy, w tym 800 tys. w przemyśle”.

Nie sposób jednak dowiedzieć się tego z narracji rozpowszechnianej po 1989 r., a jeśli wspominano o 1615 powstałych w Polsce Ludowej przedsiębiorstwach, to z komentarzem, że były niewiele warte i dlatego po zmianie ustroju upadły.

Zakłamywanie obrazu 45-lecia po II wojnie światowej jest powszechne w przekazach nie tylko wielu mediów i historyków, ale i czołowych polityków. Stało się bowiem częścią państwowej polityki historycznej. Podczas obchodów Święta Narodowego 3 Maja w 2018 r. prezydent Andrzej Duda poruszył m.in. wątek wojennych i powojennych losów Zamku Królewskiego w Warszawie. Stwierdził, że Zamek Królewski został odbudowany „rękami patriotów po II wojnie, mimo braku silnego wsparcia ze strony komunistycznych władz”. Zasugerował tym samym, że odbudowa została wymuszona na władzach Polski Ludowej. Tak to zresztą jest przedstawiane po 1989 r. Popularna teza głosi, że władze zdecydowały o odbudowie Zamku Królewskiego dopiero w styczniu 1971 r., żeby uspokoić nastroje społeczne po krwawych wydarzeniach grudniowych 1970 r. i uwiarygodnić nową ekipę Edwarda Gierka.

Narrację tę powiela np. autor podpisujący się inicjałami AS na portalu Interia Nowa Historia: „Po zakończeniu wojny parokrotnie podejmowano próby odbudowy zamku, brakowało jednak poparcia politycznego dla tej idei. W 1945 r. powołano z inicjatywy prof. Jana Zachwatowicza Pracownię Odbudowy Zamku, jednak plany odbudowy zabytku z przeznaczeniem na siedzibę władz państwa spaliły na panewce, gdy konserwatorzy nie zgodzili się, by Gabinet Marmurowy stał się miejscem urzędowania Bolesława Bieruta. W późniejszych latach planowano przeznaczenie odbudowanego zamku na siedzibę Rady Ministrów, rozważano także umieszczenie tam muzeum tysiąclecia. Żaden z pomysłów nie został zrealizowany, plac wyłożono kamiennymi płytami, a o tym, że stał tam kiedyś zamek, świadczyły tylko resztki ruin. Decyzję o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie podjęło w 1971 r. Biuro Polityczne KC PZPR. Miało to świadczyć o nowym stylu rządzenia ekipy Edwarda Gierka i zjednać towarzyszom ze Śląska mieszkańców Warszawy”.

Autor tej informacji pomija istotne fakty. Nie podaje, że pierwszą decyzję o odbudowie Zamku Królewskiego najwyższe władze PZPR podjęły 23 czerwca 1949 r. Uchwałę w tej sprawie przyjął też 2 lipca 1949 r. Sejm Ustawodawczy. Była to odpowiedź na apel, jaki skierowali do władz PZPR budowniczowie Trasy W-Z. Pierwszy Komitet Odbudowy Zamku Warszawskiego powstał w 1950 r. pod przewodnictwem premiera Józefa Cyrankiewicza, a pierwszym zrekonstruowanym w 1947 r. fragmentem Zamku była Brama Grodzka.

Należy przypomnieć, że Zamek Królewski uległ poważnym zniszczeniom już podczas kampanii wrześniowej, a ostatecznie został wysadzony podczas powstania warszawskiego. Ocalały tylko piwnice, dolna część Wieży Grodzkiej, fragmenty Biblioteki Królewskiej i Arkady Kubickiego. Zniszczenia były tak wielkie, że odbudowa oznaczała ogromne przedsięwzięcie budowlane i architektoniczne, a przede wszystkim finansowe, co było nie bez znaczenia dla wyniszczonego wojną kraju.

W Obywatelskim Komitecie Odbudowy Zamku Królewskiego współdziałali aktywiści partyjni oraz wybitni ludzie kultury i nauki. Do realizacji zamierzenia znacząco przyczynili się zarówno przewodniczący tego komitetu – szef stołecznej organizacji partyjnej Józef Kępa – jak i profesorowie Jan Bogusławski, Stanisław Lorentz i Jan Zachwatowicz. Prace rekonstrukcyjne postępowały bardzo sprawnie i były kontynuowane pomimo głębokiego kryzysu gospodarczego na przełomie lat 70. i 80. XX w. Nie można zatem twierdzić, że Zamek Królewski został odbudowany „rękami patriotów bez silnego wsparcia komunistycznych władz”. Ten mit, powielony przez prezydenta Dudę, ma przesłonić fakt, że odbudowa Zamku Królewskiego w latach 1971-1984 była właśnie przykładem współdziałania różnych środowisk społecznych, w tym Polonii, z władzami Polski Ludowej. Fakt ten stoi jednak w sprzeczności ze współczesną mitologią historyczną, która radykalnie przeciwstawia sobie naród polski i władze partyjno-państwowe PRL jako byt narodowi obcy i zawsze mu wrogi.

Dokonania PRL

Wróćmy jednak do deprecjonowania dorobku PRL. Czasem zostaje zakłócona oficjalna, nie tylko ipeenowska, narracja w tej sprawie i na światło dzienne wychodzi prawda historyczna. Oto krótki fragment pewnego wywiadu: „Rozwój gospodarczy w Polsce sabotowały elity postszlacheckie. Strukturę społeczną wyrównał dopiero PRL. Gdyby nie PRL, nie byłoby polskiego kapitalizmu”.

Kto to powiedział? Wbrew temu, co mogliby sądzić animatorzy prawicowej polityki historycznej, nie są to słowa żadnego byłego funkcjonariusza SB, wegetującego na zredukowanej przez PiS emeryturze, ani żadnego byłego działacza PZPR. Powiedział to Marcin Piątkowski, urodzony w 1975 r. doktor habilitowany nauk ekonomicznych, starszy ekonomista Banku Światowego w Pekinie, wcześniej adiunkt w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie i wizytujący ekonomista w Centrum Studiów Europejskich na Uniwersytecie Harvarda.

Już w grudniu 2014 r. dr Piątkowski udzielił wywiadu polskiemu „Newsweekowi”, w którym stwierdził: „Przez 500 lat byliśmy na europejskich peryferiach, »niewolnictwo pańszczyźniane« nie pozwalało na rozwój. Teraz w ciągu 25 lat nadrobiliśmy dystans do Zachodu”.

Jednakże zdaniem Piątkowskiego nadrobienie tego dystansu nie byłoby możliwe bez dokonań PRL. Swoją wręcz heretycką tezę dr Piątkowski wyłożył w książce „Europe’s Growth Champion. Insights from the Economic Rise of Poland” (Mistrz wzrostu w Europie. Spostrzeżenia na temat gospodarczego wzrostu Polski), która została wydana w 2018 r. przez Oxford University Press – dotychczas nie przetłumaczono jej na język polski. Najważniejsze poglądy sformułowane w tej książce dr Piątkowski zreferował w wywiadach udzielonych portalowi Obserwator Finansowy. Oto kilka wypowiedzi.

„Często bezwiednie zakłada się, że gdyby po 1945 r. Polska nie dostała się w sferę wpływu ZSRR, to jako kraj kapitalistyczny rozwinęłaby się jak nigdy dotąd. Sądzę jednak, że sukces takiej alternatywnej Polski wcale nie byłby pewny, z tych samych powodów, dla których nasza gospodarka nie potrafiła dogonić Zachodu przez 500 lat. Głównym hamulcem rozwoju był oligarchiczny system społeczno-gospodarczy, który służył tylko wąskim elitom i blokował rozwój większości społeczeństwa. Taka szkodliwa struktura społeczna byłaby najprawdopodobniej odtworzona po 1945 r., tak jak ją odtworzono po 1918 r. Dopiero PRL dokonał społecznej rewolucji, wyeliminował stare, oligarchiczne i często jeszcze feudalne elity i po raz pierwszy w historii stworzył społeczeństwo inkluzywne, dając wszystkim, szczególnie tym najsłabszym, szanse na rozwój”.

„II RP to wielki sukces patriotyczny, ale porażka gospodarcza, bo poziom dochodu Polaka w stosunku do Zachodu w 1938 r. był niższy niż przed 1913 r. Praktycznie nigdy nie mieliśmy też rodzimych przedsiębiorców, a w czasie II RP nie powstała żadna duża firma prywatna. (…) Realny socjalizm świetnie sobie radził przez pierwsze 15 lat istnienia. Do 1960 r. Polska rozwijała się równie szybko jak np. Hiszpania. Dopiero później PRL wpadł w stagnację i skończył się gospodarczą katastrofą. (…) PRL miał jednak jedną wielką zaletę: otworzył na oścież polskie społeczeństwo, zlikwidował przywileje klasowe, wyedukował, uprzemysłowił i unowocześnił społeczeństwo. Dla przykładu, już w 1960 r. na wyższych uczelniach studiowało 7% Polaków, prawie tyle samo, ile w kilkakrotnie bogatszej Francji. PRL również oderwał od archaicznego rolnictwa prawie 30% społeczeństwa i przeniósł do przemysłu (…). Krótko mówiąc, PRL stworzył otwarte, egalitarne społeczeństwo, które stało się fundamentem polskiego bezprecedensowego sukcesu po 1989 r.”.

Dla mnie to zawsze było oczywiste, ale czytając takie wypowiedzi, doznaję szoku. Takiego samego, jakiego doznaje człowiek zamknięty w ciemnej celi, w której ktoś nagle otworzy okno, wpuści światło i świeże powietrze. To okno w ciemnej celi propagandy uprawianej w Polsce od 30 lat otworzył nie jakiś radykalny działacz lewicowy (notabene wielu z nich też odcina się od PRL), ale neoliberalny ekonomista, pracujący dla chińskiej centrali Banku Światowego.

Kolejny cytat z Marcina Piątkowskiego: „Przejście od społeczeństwa oligarchicznego, które hamuje rozwój, do społeczeństwa inkluzywnego, które go wspiera, na przestrzeni wieków wymagało radykalnych, krwawych i siłą narzucanych zmian społecznych. To jednak nie jest wiedza powszechna”.

Od razu nasuwa się tutaj refleksja, że przecież „żołnierze wyklęci” walczyli o zachowanie właśnie tego wszystkiego, co w odniesieniu do II RP składa się na pojęcie „społeczeństwa oligarchicznego” i co hamowało rozwój. Powrotu do takiego społeczeństwa chce też niemała część konserwatywnej prawicy. I trzeba to sobie uświadomić. Głównie temu celowi służy polityka historyczna III RP, czyli jasełkowy turbopatriotyzm, oparty na kulcie powstania warszawskiego i „powstania antykomunistycznego”, jak nazywa się powojenną partyzantkę.

Marcin Piątkowski docenia nie tylko rolę PRL w sukcesie polskiego neokapitalizmu, ale w ogóle rolę socjalizmu w sukcesie neokapitalizmu w byłych państwach socjalistycznych, zwłaszcza w Chinach (wciąż formalnie państwie socjalistycznym).

Roztrwoniony spadek

Warto przytoczyć jeszcze jeden cytat z autora książki „Europe’s Growth Champion”: „Mimo swoich fundamentalnych wad PRL położył podwaliny pod polski sukces gospodarczy po 1989 r., bo po 1945 r. zlikwidował stare, feudalne, ekstraktywne struktury społeczne, oparte na supremacji wąskich elit, które uniemożliwiły Polsce rozwój przez długie stulecia i skazały nas na gospodarcze zacofanie i peryferyjność aż do 1939 r. Wąskie, oligarchiczne elity stworzyły bowiem antyrozwojowy system, który działał tylko na korzyść tychże elit, a zamykał możliwości rozwoju reszty społeczeństwa. Chłopi przez stulecia nie mieli żadnych praw i de facto niewiele różnili się od niewolników. Zniesienie pańszczyzny przez zaborców, zresztą wbrew chęciom szlachty, i tak niewiele zmieniło, bo możliwości awansu społecznego były dalej zamknięte. Polskie elity zablokowały rozwój polskiego mieszczaństwa i biznesu (…). Oligarchiczne elity nie chciały się zajmować biznesem, bo uważały to za zajęcie poniżej swojego honoru.

Gdy popatrzymy na nazwy działających w II RP prywatnych przedsiębiorstw, ciężko znaleźć polskobrzmiące. W ciągu całego tego okresu nie powstało też ani jedno duże prywatne przedsiębiorstwo. Stworzyliśmy wzór gospodarki, rządzonej przez nielicznych na korzyść nielicznych, a nie gospodarki rządzonej przez wielu w interesie wielu. Gospodarki ekstraktywne, co dobrze pokazują Daron Acemoğlu i James Robinson w bestselerze »Dlaczego narody przegrywają«, nie rozwijają się, a inkluzywne tak”.

Cytat ten dedykuję wszystkim zwolennikom „dekomunizacji” i „reprywatyzacji”, czyli restytucji ustrojowej, gospodarczej, społecznej i majątkowej II RP. Do tego, co powiedział Marcin Piątkowski, można dodać, że obecne państwo polskie zawdzięcza PRL nie tylko inkluzywne społeczeństwo, które mimo wszystkich przeszkód stworzonych przez neoliberałów stało się dźwignią polskiego sukcesu po 1989 r. Zawdzięcza mu również ogromny majątek, głównie przemysłowy. Bez jego „prywatyzacji” nie byłoby możliwe utrzymanie płynności finansowej państwa po 1989 r.

O tym majątku można sobie poczytać w jedynej w swoim rodzaju publikacji „Zbiór danych o zakładach przemysłowych istniejących w Polsce Ludowej w świetle wartości ich produkcji i majątku oraz zatrudnienia. Stan w roku 1988” pod redakcją Andrzeja Karpińskiego i innych. Publikacja ta omawia 6549 zakładów przemysłowych, które istniały w Polsce w 1988 r. To był punkt startu polskiego neokapitalizmu, spadek, jaki PRL mu pozostawił. Spadek w niemałej mierze roztrwoniony.

Takie spojrzenie na historię PRL, jakie zaprezentowali Marcin Piątkowski czy prof. Henryk Słabek – autor książki „O społecznej historii Polski 1945-1989”, wychodzi naprzeciw postulatowi, który sformułował prof. Jerzy Szacki: „Potrzebne są (…) dwie różne historie PRL: historia polityczna, opowiadająca o tym, co działo się z systemem politycznym, i historia społeczna, traktująca o tym, jak żyło społeczeństwo, poddane jego ciśnieniu, ale zajęte nade wszystko swymi »małymi« sprawami. Oczywiście całkowite rozdzielenie tych dwóch historii jest niemożliwe. Niezbędne wydaje się jednak podjęcie próby oddzielenia projektu ideologicznego i jego realizacji od rzeczywistego działania społecznego żywiołu. Do tej pory historia PRL to niemal wyłącznie historia polityczna i ideologiczna”.

Niestety, prawicowa polityka historyczna nie uwzględniła tego postulatu. Musiałaby bowiem przyznać, że okres PRL to także czas awansu społecznego warstw dotychczas upośledzonych i rozwoju cywilizacyjnego – a tego z oczywistych powodów zrobić nie może i nie chce.

Od redakcji: więcej na ten temat autor napisał w książce „Kłamstwa o historii” wydanej przez PRZEGLĄD.

Fot. Wojtek Łaski/East News

Wydanie: 30/2020

Kategorie: Historia

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 23 lipca, 2020, 14:25

    „Potrzebne są (…) dwie różne historie PRL: historia polityczna, opowiadająca o tym, co działo się z systemem politycznym, i historia społeczna”.

    Pisanie o historii społecznej i gospodarczej PRL byłoby wysoce niewygodne dla postsolidarnościowych polityków, którzy od 1989 roku sprawują w Polsce praktycznie dyktatorskie rządy dusz. Okazałoby sie bowiem, że po 30 latach od tzw. odzyskania wolności bilans III/IV RP jest wyjątkowo marny we wszystkich fundamentalnych dziedzinach życia społecznego, a w wielu z nich dokonał sie wrecz regres (i regres ten postepuje w zastraszającym tempie). Dlatego bedą manipulować, ukrywać i zwyczajnie łgać.
    Niedawno przeczytałem gdzieś na przykład, że II RP była państwem rolniczym, gdzie ludność wiejska stanowiła ok. 70% populacji, podczas gdy obecnie to ok. 40%. Wszystko to jest prawdą – tylko autor tej obserwacji dyskretnie „zapomniał”, że CAŁY ten proces urbanizacji dokonał sie wyłącznie w czasie PRL, a począwszy od 1989 roku nie dość, że stoi w miejscu, to jeszcze przewiduje sie odwrócenie tego trendu. Równie „przypadkiem” pomija sie, że ogólny przyrost polskiej populacji również zatrzymał sie w 1989 roku i wyniósł on w czasie PRL prawie 60%, podczas gdy obecne prognozy zakładają spadek ludności Polski bodaj o 10 mln do końca stulecia. Znowu, autorzy takich spostrzeżeń, nie mogąc uniknąć odniesień historycznych piszą np. „w okresie powojennym” – byle nie wspomnieć, że jedyna w tym zasługa „niesłusznego” okresu 1945-1989.
    Nigdzie też nie przeczytamy o tym, że za PRL dystans technologiczny wobec Zachodu skrócił sie w wielu dziedzinach z 20-30 lat do ok. 5-10 lat, podczas gdy obecnie wynosi on 50-60 lat. Itd. itp…
    Polska od 1989 roku to państwo ideologicznie oparte na masowych łgarstwach i propagandzie rzekomego sukcesu, polegającego np. na zbudowaniu kilkuset akwaparków w miejsce kilkuset zlikwidowanych zakładów przemysłowych. Fala łgarstwa bedzie sie wznosić w miare, jak kartonowo-buraczane państwo bedzie gnić i sie rozpadać. A jest to nieuniknione, przede wszystkim ze wzgledu na wspomnianą demografie. Żadne 500+ i wszystkie inny plusy czy dotacje z UE nie pomogą.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Stefan Słysz
    Stefan Słysz 23 lipca, 2020, 23:38

    Świetny materiał. W przeciwieństwie do narracji aktualnie obowiązującej oparty na rzetelnych faktach. Do wykorzystania gdzieś około 2050 roku, kiedy zamiast reguł politycznych zacznie obowiązywać doktryna historyczna. Historia magistra vitae est !

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 24 lipca, 2020, 14:52

      Około 2050 roku polskie społeczeństwo bedzie już miało mózgi tak sprane kłamstwem, że nikt już sie nie odważy na napisanie prawdy – pod groźbą linczu, prześladowań personalnych albo potraktowania autora, jak chorego psychicznie. O ile w ogóle bedzie ktoś, komu przyjdzie do głowy zadanie sobie trudu dotarcia do jakichkolwiek dokumentów, danych statystycznych. Na tym polega mistrzowska perfidia anty-PRL owskiej propagandy – przykrycie prawdy warstwą manipulacji i falszu tak grubą, żeby nikt sie przez nią nie przedarł. Poza tym, nazwijmy rzeczy po imieniu – wiekszość ludzi jest po prostu tepa. Wystarczy, że jakiś aktorzyna (który tylko dzieki Polsce Ludowej został wyciągniety z chałupy krytej strzechą) zacznie ujadać i opowiadać o „strasznych, szarych, siermieżnych itd. czasach komunizmu” to jego „opinia”, a nie rzetelnych historyków, zostanie uznana ze wersje obowiązującą.
      Ponadto, żeby uczciwie ocenić czasy PRL, to trzeba porównać tempo rozwoju tamtego państwa z krajami tzw. Zachodu oraz tzw. azjatyckimi tygrysami. A wtedy okaże sie, że nie miała sie Polska Ludowa czego sie wstydzić. Podkreślam – tempo rozwoju, z uwzglednieniem stanu początkowego, a nie tylko stan z 1989 roku.
      Konkretny przykład – wedle krytyków PRL powojenna odbudowa Polski nie była żadnym osiągnieciem, „bo Niemcy też były zniszczone, a przeciez zaszly duzo dalej”. Tylko, że Niemcy już przed wojną wyprzedzały Polske o epoke, a zniszczenia wojenne w przemyśle wynosiły tam rzedu 20%, a nie ponad 60%, jak w Polsce. Taka „drobna” różnica. Wszystkie te dane są ogólnie dostepne, tylko trzeba naukowej uczciwości i odwagi, żeby o nich napisać. I pewnie trzeba mieszkać poza Polską, żeby sie nie bać…

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Steven S. Duchnowski
        Steven S. Duchnowski 25 lipca, 2020, 17:11

        Komunistyczna propaganda wyprala ci czlowieku mozg. Mowisz o osiagniecia PRL jakby jakiekolwiek osiagniecia mogly przeslonic fakt ze w czasie istnienia PRL zamordowano tysiace Polakow, reprezejonowano setki tysiecy a przez caly okres PRL istniala w Polsce scisla cenzura a ludziom nie wolno sie bylo swobodnie wypowiadac tak jak ty to robisz dzisiaj i nawet nie wiesz dlaczego jst to mozliwe. 😉 Osierocone dzieci Komuny, szkoda mi Was.

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Radoslaw
          Radoslaw 26 lipca, 2020, 11:21

          Zamordowano tysiące? Gdzie i kiedy zamordowano te TYSIĄCE? SETKI tysięcy represjonowanych? Gdzie i  kiedy? Gdybyś miał chociaż minimalną wiedzą historyczną, to byś wiedział, że wielkie transformacje społeczne i polityczne zawsze wiązały się z ogromnymi ofiarami, przy których PRL to był łagodny baranek. Jak swoją potęgę zbudowała Europa Zachodnia czy USA? Na brutalnej eksploatacji kolonii i eksterminacji całych lokalnych populacji! Mówimy o milionach ludzi wymordowanych, zagłodzonych, celowo zakażanych chorobami! Mówimy o milionach niewolników, których katorżnicza praca przy uprawie bawełny była siłą napędową, bez której nie byłoby rewolucji przemysłowej. A z historii najnowszej – co Amerykanie zrobili w biednym Wietnamie? Odpowiadają za śmierć ok. 3 milionów ludzi i całkowite zrujnowanie kraju! I ty mi będziesz udzielał lekcji, że PRL „zamordowała tysiące”, z których to tysięcy znaczna część (o ile nie większość) była pospolitymi zbrodniarzami, a pozostali byli tylko przypadkowymi, niechcianymi, ofiarami, które padają zawsze i wszędzie w takich sytuacjach. Niewinne ofiary stalinowskiego terroru zostały przez państwo całkowicie zrehabilitowane już po 1956 roku. Amerykanie za swoje masowe zbrodnie w  Wietnamie, Iraku, Afganistanie, Libii nie przeprosili NIGDY.
          Cenzura nie pozwalała się swobodnie wypowiadać? Gdyby cenzura tak Polakom za PRL-u zamykała usta, to chyba wszyscy, z wyjątkiem niemowląt, siedzieliby w więzieniach za krytykowanie władzy. Masowa cenzura to jest TERAZ i polega ona na tym, że czasopisma typu Przeglad nie dostają żadnego wsparcia z zewnątrz, a ich konkurenci, łaskawi dla władzy i wielkiego biznesu, są obsypywani pieniędzmi – choćby w postaci zleceń reklamowych z państwowych spółek.
          Daruj sobie ten bufonowaty ton wyższości, bo dowodzi on tylko, że nie masz żadnej rzetelnej wiedzy. Tacy ludzie jak ty nie są w stanie mnie obrazić.

          Odpowiedz na ten komentarz
        • B jak b
          B jak b 26 lipca, 2020, 21:27

          Człowieku, gdzie się wychowywałeś, kto uczył historii? Jak nie znasz historii Polski po 1918 i później po1945r. to się nie ośmieszaj

          Odpowiedz na ten komentarz
  3. tr18
    tr18 24 lipca, 2020, 12:57

    Może i zgodziłbym się z wieloma stwierdzeniami tego artykułu, ale jak zobaczyłem „Polska powróciła na Ziemie Odzyskane” to już dalej nie czytałem.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Anonim
      Anonim 27 lipca, 2020, 20:05

      Czyli Chrobry i Krzywousty, plemiona łużyckie, pomorskie, Kaszubi to tylko legenda?

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Wojtek Blues
      Wojtek Blues 28 lipca, 2020, 11:42

      A ja, gdy przeczytałem,że zbudowano 7 fabryk samochodów w latach 70. W Tychach i Bielsku. A reszta to zmiana nazwy,jak w Kielcach, gdzie SHLkę przechrzczono na Fabrykę Samochodów Specjalizowanych.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Radoslaw
        Radoslaw 29 lipca, 2020, 09:38

        „7 fabryk samochodów (bądź ich części)”. Może jednak warto doczytać zdanie do końca, żeby nie wyciągać błednych wniosków. Może też warto porównać rozmiary i poziom nowoczesności tych fabryk gierkowskich, z tymi wcześniejszymi. Fabryka fabryce nierówna.

        Odpowiedz na ten komentarz
  4. Steven S. Duchnowski
    Steven S. Duchnowski 25 lipca, 2020, 14:52

    To po prostu straszne. Ma byc osiagnieciem PRL zbudowanie sieci energetycznej tak jakby takie siecie nie wpostaly nigdzie na swiecie bez udzialu komunizmu. Co jeszcze czy to ze slonce wschodzilo w PRL tez bylo wynikiem madrej polityki Partii? PRL pozostawil Polske zadluzona, zrujnowana ekonomicznie, technologicznie, spolecznie, politycznie i naukowo. To wszystko co ludzie pamietaj o PRL to propaganda gdzie Polska byla wiodaca gospodarka swiata a polscy naukowacy odnosili niebywale sukcesy. Nie odnosili. Przesz sto lat od ostatniego Nobla w jakiejkolwiek dziedzinie nauki i nic sie nie zanosi na zmiany w tej rzeczy bo zajmie to cale pokolenia zanim Polska nauka zostanie odbudowana. Mowienie o sukcesach PRL jest co najmniej smieszne bo to tak jakby slawic Hitlera za to ze w czasie jego rzadow pociagi w rzeszy kursowaly punktualnie. Tak, cos tam sie czasami w PRL udawalo, ale jakim kosztem to osiagnieto???

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 25 lipca, 2020, 18:18

      „To po prostu straszne. Ma byc osiagnieciem PRL zbudowanie sieci energetycznej tak jakby takie siecie nie wpostaly nigdzie na swiecie bez udzialu komunizmu.”

       I to te „inne” kraje przyszły i po 1945 roku zbudowały dla Polaków te elektrownie? A może bardzo chciały tylko im „komunizm” przeszkodził? To może im za to pomniki postawić, a nie uszanować tych, którzy FAKTYCZNIE to zrobili? Otóż powiem ci, co te kraje zrobiły – po 1989 roku te „inne” kraje przejęły  elektrociepłownie w większości polskich miast i rabunkowo je eksploatują,  bez żadnych znaczących inwestycji. Miałem okazję zwiedzać jedną z nich – w 2015 roku jakieś 90% wyposażenia pochodziło jeszcze z lat 70-tych!Jak wytłumaczyć, że po 30 latach „niekomunizmu” polska energetyka bazuje bodaj w 3/4 na energetyce PRL-owskiej, która właśnie się rozsypuje? Jak wytłumaczyć, że w ciągu dekady lat 80-tych zbudowano w Polsce z grubsza do połowy elektrownię atomową, natomiast po 1989 roku utopiono w błocie tę inwestycję i w ciągu 30 lat (!), marnotrawiąc kilkaset mln. złotych, nie zbudowano NIC? I NIC się nie zbuduje w ciągu najbliższych 10 lat (o ile kiedykolwiek).
      No to jak to jest, ze odkad przyszedl do Polski ten najlepszy ze wszystkich „Zachod”, to polska energetyka dogorywa na post-PRL owskich resztkach, a miala przeciez rozkwitac?

       „PRL pozostawil Polske zadluzona, zrujnowana ekonomicznie, technologicznie, spolecznie, politycznie i naukowo. ”  

       Komunały nie poparte żadnymi twardymi danymi, na takim poziomie poważni ludzie nie dyskutują.

      „To wszystko co ludzie pamietaj o PRL to propaganda gdzie Polska byla wiodaca gospodarka swiata a polscy naukowacy odnosili niebywale sukcesy. Nie odnosili.”

      Niebywałych sukcesów za PRL nie odnosili bo NIGDY nie odnosili. Weź sobie człowieku jakikolwiek podręcznik akademicki do matematyki, fizyki czy chemii i znajdź mi tam polskie nazwiska. Na wieki przed PRL, od czasów Newtona, nauka była zdominowana przez Europę Zachodnią. Polska w nauce istniała szczątkowo, dlatego PRL odziedziczyła naukowe zapóźnienie o 100-200 lat! Startując z takiej umysłowej i materialnej nędzy trzeba najpierw zbudować od podstaw cały system edukacji, infrastrukturę badawczą itd. żeby w ogóle myśleć o skróceniu dystansu, a nie Noblach. PRL podjęła i zrealizowała całą tę mrówczą pracę, a wytykanie jej, że nie doprowadziła do żadnego polskiego Nobla dowodzi, że nie masz zielonego pojęcia, jak działa nauka. Pretensje, że Polska Ludowa w ciągu kilkudziesięciu lat nie nadrobiła wielowiekowych zapóźnień… jesteś po prostu niepoważny!

      ” zajmie to cale pokolenia zanim Polska nauka zostanie odbudowana.”  

      Ma się rozumieć – po tych zniszczeniach, których rzekomo PRL dokonała? 
      Parę faktów: jakieś 80% polskich uczelni technicznych zostało założonych w czasach PRL. Po 1989 chyba ani jedna.
      Polska nauka, jeśli ma zostać odbudowana, to po zniszczeniach, których dokonano w ciągu ostatnich 3 dekad. Znowu parę konkretnych przykładów: Przedwojenna polska elektronika była zacofana wobec liderów o jakiś 10-20 lat, a czasie wojny została niemal całkowicie zniszczona, czyli cofnięta co najmniej o kolejne 10 lat.Zaczynając od takiej mizerii, gdzieś w połowie lat 1960-tych zbudowano pierwsze polskie lasery i układy scalone – czyli zaledwie 5-10 lat po pierwszych skonstruowanych na świecie, w USA, kraju nietkniętym wojną. Do twojej informacji – lasery i układy scalone to wynalazki, za które przyznawano nagrody Nobla. To, że w Polsce Ludowej udało się je odtworzyć w tak krótkim czasie było niebywałym sukcesem, nieznanym nigdy wcześniej i później.
      W 1982 roku zaczęto produkcję jedynych w polskiej historii mikroprocesorów, bodaj kopii Intela 8080, czyli zapóźnienie technologiczne było rzędu 10 lat. Natomiast obecnie tzw. polska elektronika nie jest w stanie wyprodukować nawet prostego tranzystora, bo po praktycznie nie ma polskiej mikro/nanoelektroniki. Została niemal całkowicie zniszczona po 1989 roku. Czyli obecne zapóźnienie sięga 60 lat!
      Takie przykłady można podać praktycznie ze wszystkich dziedzin nowoczesnej nauki i techniki – zapóźnienie rzędu 30 – 50 lat w 1945 roku, skrócenie dystansu do 10 lat w latach 70/80-tych, całkowita destrukcja po 1989 roku. I ty twierdzisz, że to „PRL pozostawił Polską zrujnowana technologicznie i naukowo. ”  ?!
      Twoje sformułowanie, że „trzeba będzie pokoleń, żeby odbudować” to bardzo wygodny wykręt, żeby przez kolejne pokolenia wyłudzać i marnotrawić pieniądze, a winą obarczać „komunę”.  W „Przeglądzie” było bez liku artykułów opisujących, jak obecni polscy niedo-uczeni wyłudzają ogromne środki z UE, z zerowym efektem naukowym i ekonomicznym. Też pewnie opowiadają, że im „komuna” podcięła skrzydła…
      Czy „komuna” jest winna, że po 1989 roku DRASTYCZNIE spadł w Polsce poziom nauczania przedmiotów przyrodniczych, ścisłych i technicznych?! Tzn. sam nie spadł – po prostu usunięto całą masę zagadnień z programów i to już od szkoły podstawowej! Państwo polskie od 1989 roku  cichcem i skutecznie niszczy polską edukację, skazując Polaków na rolę podludzi do niskopłatnych prac – realizuje to, co zamierzał kiedyś hitlerowski okupant.
      Przed II w.św z Polski emigrowali głównie pół-analfabeci, cudem było znalezienie kogoś z maturą. Za PRL, od lat 70-tych trafiali na Zachód Polacy z doktoratami – i ty twierdzisz, że PRL zrujnowała Polskę naukowo? A gdzie i kiedy ci ludzie zrobili te doktoraty – za sanacji wedle ciebie? 
      Nie masz nawet minimalnej wiedzy w sprawach, o których się wypowiadasz (a w każdym razie nie wynika z twojego wpisu żebyś miał). Na początek doucz się, co to komunizm, bo w Polsce nigdy takiego systemu nie było.

      Odpowiedz na ten komentarz
  5. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 27 lipca, 2020, 10:25

    Bardzo szokujące jest to co pisze się o odbudowie Zamku Królewskiego. Profesor Stanisław Lorenz był inicjatorem tej sprawy i wiem to z „pierwszej ręki” bo był on przyjacielem mojej Matki, Wandy Gojawiczyńskiej – Nadzinowej, bywał u nas w domu i często o tym prowadzono rozmowy. Profesor Lorenz był na pewno polskim patriotą i tu akurat Pan Duda ma racje.

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. Krzycho45
    Krzycho45 29 lipca, 2020, 19:38

    Książka Andrzeja Romanowskiego „Antykomunizm czyli upadek Polski.”
    Tytuł mówi sam za siebie. „Przed ok,30 laty ofiarowano nam więcej niż złoty róg w „Weselu,”
    więcej niż mogliśmy sobie wymarzyć.Uzyskaliśmy niemal za darmo,bez kropli krwi,niepodległość, demokrację,przyjazne granice,NATO i Unię Europejską.Dziś własne polskie ręce wszystko zniszczyły, własne ręce rozmontowały najlepszą Rzeczpospolitą w polskich dziejach.Nie mając państwa zaborczego, podniesiono rękę na państwo własne.
    Antykomunizm bywa cywilizowany,broniący demokracji,ale częściej bywa dziki antydemokratyczny, prześladowczy i antyludzki.Taki zadomowił się w solidarnościowej spuściżnie,zdegenerował polską demokrację.Przez wiele lat wolności wielu z nas grzeszyło myślą,mową, czynem i zaniedbaniem. Łapano komucha i ubeka,zniesławiano ludzi uwikłanych w PRLu,robiono ipeenowskie i lustratorskie ustawodawstwo,zatruwano kraj antykomunistyczną nowomową i komunistyczną nienawiścią. A tymczasem wróg czaił się zupełnie gdzie indziej.Nie mogliśmy go dostrzec,skoro był jednym z nas.
    Antymokunizm ma wiele twarzy,podobnie jak komunizm Stalina,ale i Gorbaczowa,Mao Zedonga,ale i Deng Xiaopinga,Pol Polta.Każdy różny w swych poczynaniach i konsekwencjach.Podobnie z antykomunizmem.Radykalnym i okrutnym reprezentantem był Adolf Hitler,a zupełnie odmiennym był Winston Churchil.Podobnie z jednej strony Augusto Pinochet a z drugiej R.Reagan.
    W 2015 roku,zwycięstwo wyborcze PIS-u zapewniły głosy 20% potencjalnego elektoratu.Słabość społecznego poparcia w polityce,nadrabia sie tupetem.Tym razem tak się dzieje,że mniejszość zostaje mianowana całym narodem,a większość napiętnowana komunizmem i wykluczona.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy