Dlaczego Kaczyński nas ogrywa?

Dlaczego Kaczyński nas ogrywa?

Premier Mateusz Morawiecki w ramach wsparcia kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy przed druga tura wyborow przemyka przez Podlaskie. W sumie odwiedza 11 miejscowosci. N/Z Suprasl, spotkanie z samorzadowcami i mieszkancami Fot. Grzegorz Dabrowski / Agencja Wyborcza.pl

Jeszcze nie widzę kresu obecnej filozofii rządzenia Prof. Lech Szczegóła – socjolog i politolog Jak wytłumaczyć, że PiS wciąż utrzymuje tak wysokie notowania? Że ma tak wierny elektorat? – PiS nie tylko zaoferowało Polakom politykę socjalną, rzeczywiście aktywną, zauważoną przez elektorat, ale również dało im ideologię, namiastkę wiedzy o tym, czym ma być Polska i na czym może polegać jej bardziej sprawiedliwy rozwój. To właśnie ideologia, która łączy interesy i wartości, jest głównym lepiszczem tego twardego, żelaznego elektoratu. Jakie interesy i jakie wartości? – Wśród polskich socjologów polityki od początku transformacji obecne było pytanie, czy Polacy głosują portfelem, czy różańcem. Oczywiście to jest przeciwstawienie modelowe, ale trafnie opisywało ono, co może determinować preferencje – kwestia dochodów, to, co możemy nazwać interesami ekonomicznymi, czy kwestia postaw wobec tradycji, nowoczesności, tzw. czynniki kulturowe. Ten dylemat – ekonomia czy kultura – Jarosław Kaczyński umiał połączyć w pewien atrakcyjny pakiet dla największej w Polsce mniejszości, która daje mu cykl sukcesów wyborczych. Ekonomia i różaniec w jednym. – Namacalne korzyści dla słabszych ekonomicznie grup, które czuły się zapomniane przez politykę gospodarczą i socjalną rządów liberałów oraz lewicy. Równocześnie zaoferował przekaz, który dowartościował ten elektorat symbolicznie, przekonując, że bycie zwykłym mieszkańcem prowincji, małych miast, jest esencją polskiej tradycji, patriotyzmu, po prostu polskości. Że tu jest Polska! – To był element populistyczny, który świetnie zagrał w obu kampaniach roku 2015. Beata Szydło i Andrzej Duda to twarze takiego populistycznego zwrotu ku zwykłym Polakom, których trzeba wspomóc ekonomicznie, przywracając na polskiej prowincji usługi, infrastrukturę, ale też dowartościować aksjologicznie i symbolicznie. Na porządku dziennym język militarny Na czym polegało to dowartościowanie? Przecież wszyscy próbują Polaków dowartościować! Bronisław Komorowski próbował czekoladowym orłem. Dlaczego akurat PiS trafiło w punkt? – Narzędziem, które odegrało rolę integrującą i mobilizującą elektorat, stał się język. Zwróćmy uwagę na to, że język PiS łączy politykę ochrony polskości, polskiej gospodarki, polskiej suwerenności, sprawne, interwencjonistyczne państwo z frustracjami zwykłego, pracującego na prowincji Polaka. Ten element bym podkreślił – Jarosław Kaczyński umiejętnie odczytał konflikt, który narasta w większości współczesnych społeczeństw, między aglomeracjami miejskimi i tzw. prowincją. To jest, jak pokazują statystyki analizujące elektorat, główna oś, która dzieli i Amerykanów, i Francuzów, odegrała też istotną rolę przy brexicie. Ta oś jest w Polsce wykorzystywana do maksimum. Nowy podział jest także ekonomiczny, bo klasa średnia na prowincji nie ma takich perspektyw awansu jak wielkomiejska klasa średnia. Jest tam inny rynek pracy i pewien szklany sufit dla lokalnych przedsiębiorców. Element bycia mieszkańcem tej części Polski, która znalazła się na marginesie korzyści płynących z transformacji, modernizacji, integracji z Europą, został wykorzystany i połączony w pakiet o znamionach ideologii. W której wszystko zostałowytłumaczone. – Tak! Bo to nie jest zwykła narracja polityczna. Istnieje duża różnica między narracją, która pochodzi z praktyk marketingu politycznego i jej celem jest zwycięstwo wyborcze, a ideologią – jej funkcją zasadniczą jest formowanie świadomości, sposobu myślenia i interpretowania rzeczywistości. Narracja jest płytka, ideologia wchodzi głębiej. – PiS w 2015 r. miało świetną narrację. A dziś przybrała ona postać ideologii. Może nie tak rozbudowanej jak te klasyczne, znane nam z podręczników, ale i struktura, i funkcje tego przekazu, który PiS oferuje Polakom, głównie swoim wyborcom, mają cechy ideologii. Jest tam pewna pogłębiona diagnoza tego, co oznacza bycie dzisiaj Polakiem, czym powinna być Polska i jakie powinno być jej miejsce w Europie. To są w pewnym sensie kwestie egzystencjalne. PiS doszło do nich, krok po kroku, przez ostatnie pięć-sześć lat. To przeobraziło populistyczną, optymistyczną wizję naprawy Polski, oferowaną w dwóch zwycięskich kampaniach, w bardziej pesymistyczną wizję, w której Polska musi przede wszystkim bronić swojej tożsamości i chronić ją. Walczyć o swoją pozycję z wrogiem zewnętrznym i oczywiście wewnętrznymi agentami. Kampania roku 2015 toczyła się pod hasłem „damy radę”. Była optymistyczna. PiS obiecywało „dobrą zmianę”. Dziś jego opowieść jest mroczna. Że wrogowie nas atakują… – Klasyczny populizm nie prowadzi do wojny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 51/2021

Kategorie: Kraj, Wywiady