Patologiczna rodzina

Patologiczna rodzina

Student będzie udzielał Antosiowi korepetycji z matematyki. Ten przedmiot był dramatem mojego dzieciństwa. I teraz to się powtarza. Chociaż mój synek i tak więcej rozumie z matmy niż ja. Widzę też, jak archaicznie i bez sensu naucza się historii. Szkoła zabija ciekawość przeszłości. Tak było również za moich czasów, przez lata musiałem tę ciekawość odbudowywać. Patrzę na podręcznik do historii synka – to jest skamienielina. Zbiór suchych, niepotrzebnych faktów; są jak gołe kości zawieszone na gwoździach dat. I ten nacjonalizm, który wypełza spomiędzy wersów, snują się między nimi duchy „żołnierzy wyklętych”. Dobrzy pedagodzy jakoś sobie z tym radzą. Rozmawiam z nauczycielką w małym mieście, mówi, że uczy po swojemu, ale jak długo tak da radę? Wkrótce sprawdziany, czy uczy się, jak należy: sucho, sztywno, narodowo. Ilu zostanie w szkołach tych dobrych nauczycieli, trwa przecież selekcja negatywna. Rodzice też mają żal do nauczycieli, czasami słusznie, czasami nie, ale trwa wojna z rodzicami, która także wykańcza pedagogów. Po co za takie pieniądze tak się męczyć? Zawsze gdy jestem w szkole moich synów, mam dojmujące poczucie, że nie jest to miejsce dzieciom przyjazne, że to urząd pełen znudzonych swoją pracą urzędników.

W roku 2020 nagle odkryłem, że jestem postkomunistą. To jedno z tych pojęć używanych przez PiS, zupełnie rozmyte, co okazuje się jego zaletą w ramach ogólnonarodowego prania mózgów. Postkomunistą jest każdy, kto nie akceptuje PiS, a im gorzej o nim mówi, tym bardziej zatwardziałym jest postkomunistą. Powstaną – już powstają – książki o języku PiS i o tym, jak miał wpływać na sposób myślenia Polaków. Ale takie prace już przecież były, wystarczy twórczo połączyć książki o języku faszyzmu i o języku propagandy w czasach PRL, wszystko zaczyna się zgadzać.

Statystyka bywa niehigieniczna. Okazuje się, że ponad 1,2 mln Polaków nie ma łazienki. Zamiast toalet są sławojki, wspólne WC na piętrze, dyżury do mycia sedesów. Jaki procent z tych nieposiadających wygód głosuje na PiS? Podejrzewam, że bardzo duży. Męczą się i szukają winnego ich losu. Winni są oni, mówi im PiS. „Trzeba Polskę oczyścić!”, woła Duda i aż się trzęsie z emocji. To także znamy: odszczurzanie i dezynsekcja. Nasze wychodki może też oczyszczą, myśli lud. Duda – już nie potrafię napisać prezydent, to funkcjonariusz partyjny – chce odebrać głosy i dusze Konfederacji, radykalizuje się, woła na pomoc górników, lud polski. Pomożecie? Lud odpowiada: pomożemy! Roztrzęsiony, ze łzami w oczach, krzyczy Duda: „Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce”. Kiepski aktor, który zdaje się wierzyć w rolę napisaną mu przez Kaczyńskiego. Prezes nadaje rytm w marszu, mówi: „Co dzisiaj czynimy, to po to, by Polska była lepsza i by Polska była suwerenna i niepodległa, by ten nowy zamach na naszą suwerenność i niepodległość został odparty”. Tego zamachu na Polskę dokonuje Unia Europejska. Jak można być w takiej rodzinie narodów? To rodzina patologiczna, katuje się tam biedną Polskę. Kiedy na początku rządów PiS twierdziłem, że oni nas wyprowadzą z Unii, kpiono ze mnie. Siódmą rocznicę śmieci swojej matki obchodzi prezes w kościele w towarzystwie wysokich funkcjonariuszy partyjnych. Za jakiś czas będzie to święto państwowe. Elementy kultu jednostki coraz wyraźniejsze, prezes co prawda czasami macha małą łapką, że on tak nie chce, już mnie tak nie fetujcie, ale to jakoś tak samo się robi.

Haniebne rzeczy na temat Polski, jakie mówią Putin i jego dyplomacja, to nie tylko podłość, za sprytni są na to. To nowa polityka historyczna Rosji, jeśli chodzi o początek wojny, ale też szturchanie kijkiem sąsiada kretyna (taka jest nasza dyplomacja), by wykonywał niezborne ruchy. LGBT, imigranci, kasta sędziowska, a teraz Putin – naród polski jest zagrożony. Bardzo zdenerwowani i skłóceni rzucajmy się sobie do gardeł i warczmy na sąsiadów. Im więcej lęku i obłędu w Polsce, tym lepiej dla putinowskiej Rosji.

Jak większość polskich inteligentów intuicyjnie lubię Małgorzatę Kidawę-Błońską, ale ta sama intuicja mi mówi, że nie nadaje się do walki o prezydenturę. Nie jest człowiekiem walki. Jej łagodność ma błyszczeć na tle ich chamstwa. To by może wystarczyło w normalnych warunkach, ale Polska nie jest teraz normalna. Na dodatek PO się ślimaczy, wszystko im się ślimaczy, kampania ich kandydatki również. Jeśli Kidawa wygra, czego nie wykluczam, będzie to tylko zwycięstwo naszej rozpaczy.

Wydanie: 5/2020

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy