Polityczne wzloty, upadki, nadzieje i rozczarowania roku 2021

Polityczne wzloty, upadki, nadzieje i rozczarowania roku 2021

2021 był złym rokiem dla Polski. Rokiem, w którym władza pokazała swoje paskudniejsze oblicze.

Również rokiem, w którym władza godziła się na śmierć. Polska jest światowym liderem, jeśli chodzi o liczbę umierających na COVID-19 na milion mieszkańców. Ale władza uznała, że nic w tej sprawie nie może zrobić, i umyła ręce. Osobliwe to pojmowanie rządzenia.

Całymi miesiącami musieliśmy patrzeć na kompromitujące Polskę sceny na granicy z Białorusią. Straż Graniczna wypychała zziębniętych ludzi do lasu i na bagna. Kobiety, nastolatki, dzieci… Niech umierają. A nam wmawiano, że to obrona granicy, że jest to chrześcijańskie i godne pochwały. Z tego wstydu, z tej hańby nie wygrzebiemy się przez lata.

W szpitalu w Pszczynie zmarła młoda kobieta, bo lekarze nie chcieli usunąć martwej ciąży. Bali się, że z powodu dokonanej przez trybunał pani Przyłębskiej interpretacji prawa będą mieli kłopoty. Ta śmierć też nikogo na szczytach nie wzruszyła.

W roku 2021 władza działała nie tylko bezdusznie, ale i niemądrze. Jarosław Kaczyński i jego ekipa doprowadzili do izolacji Polski i do zimnej wojny z Unią Europejską. W efekcie miliardy euro na podreperowanie gospodarki trafiają do państw Unii, ale nie do nas. Politycy prawicy dumnie mówią, że tych pieniędzy nie potrzebują. Jakby nie zauważali, że Polacy dostają białej gorączki, widząc ceny w sklepach czy nowe rozliczenia za elektryczność i gaz.

Są w życiu narodu chwile lepsze i gorsze. Tym razem trafiły się gorsze. Ale przecież tak być nie musi. Wiemy to. Gdy władza ma do czynienia z kilkudziesięcioma protestującymi – wysyła na nich policję i prokuratorów. Gdy protestujących jest kilkadziesiąt tysięcy – siedzi cicho. Gdy kilkaset tysięcy – ustępuje. Nie, nie chcę prognozować, co się zdarzy w roku 2022. Choć jedno wiem – to nie będzie łatwy rok, ale damy radę!

W GÓRĘ

1. DONALD TUSK – Twitter boy

Miał wrócić na białym koniu, rzucić nas wszystkich na kolana itd. Na razie mu się nie udało. Najlepszy jest na Twitterze, gdzie komentuje działania PiS, i w bon motach, którymi przy tej okazji błyszczy. Czyli bardziej recenzent niż dowódca.

Tak czy inaczej, jego powrót do polskiej polityki dowodzi kilku spraw drobnych i jednej dużej. Zostańmy przy tej dużej – w Polsce, jeśli chodzi o opozycję, mamy plażę, popiskiwaczy jest bez liku, ale nikogo konkretnego. Gdy więc wrócił Tusk i coś sensownie i celnie powiedział (a to potrafi), platformerscy dziennikarze zaczęli piać ze szczęścia. Cóż, na bezrybiu i rak ryba.

2. ZBIGNIEW ZIOBRO – gracz

Czerwieni się, gdy kłamie. Kieruje prokuratorami, sędziami też by chciał, ale nie za bardzo mu wychodzi. A poza tym wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. I to przy oklaskach Kaczyńskiego. Jak na człowieka, który ma 18 posłów, imponuje polityczną skutecznością.

Jaka jest tajemnica tego, że Morawiecki obchodzi go z szacunkiem, a Kaczyński mu nie podskoczy? Że jedne śledztwa może prowadzić latami, a drugie zakończyć w kilka dni? Jeśli chodzi o Zbigniewa Ziobrę, przyznaję się do pomyłki – jeszcze kilka lat temu oceniałem, że to prosty krzykacz, choć niebezpieczny. I dalej jest niebezpieczny, ale działa już inaczej. Dziś to on wyznacza PiS kierunek działania i trzęsie rządem. Niemal całym, bo i MSZ, i Ministerstwem Zdrowia, i Ministerstwem Finansów… Bierze ich wszystkich na huk. Jakby miał jakieś wspomaganie.

3. RAFAŁ TRZASKOWSKI – czeka

Stoi z boku i mu rośnie. Wszyscy trąbili, że jak wrócił do Polski Donald, to z Rafała nic nie zostanie, gdzieś tam go zepchną, między Budkę a Kierwińskiego. Nic z tych rzeczy, Trzaskowski kwitnie, jest w czołówce sondaży poziomu zaufania, lideruje prezydentom miast, amerykańscy kongresmeni proszą, by opowiadał im o Polsce.

Jest nie w cieniu Tuska, ale obok. I to tak, że obejść go się nie da, trzeba się z nim układać. Noża w plecy nie wbije, ale poczeka. Niby nic, a jednak denerwuje.

Sam tego chciałeś, Donaldzie!

4. SZYMON HOŁOWNIA – miraż

Miał zginąć jak armia Napoleona w kampanii rosyjskiej, ale trwa. Nie zniszczyła go przymusowa bezczynność między wyborami, nie zmiótł go powrót Tuska ani jego pogrywki. Doceńmy to, że nie mając struktur, nie będąc kochanym przez media, Hołownia istnieje i kilkanaście procent Polaków wciąż lokuje w nim swoje nadzieje. Plus ośmiu posłów, którzy tworzą w Sejmie jego koło.

Ten sukces nie jest gwarancją czegokolwiek, ale jest ważnym sygnałem – że istnieje milionowa grupa Polaków, którzy nie chcą ani PiS, ani PO i w tej rozpaczy są gotowi zagłosować na człowieka, który – owszem – ma dar mówienia, ale innych jego umiejętności nie znamy, możemy je tylko sobie wyobrażać.

5. WALDEMAR PAWLAK – strażak

Wrócił. Jest przewodniczącym Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego, więc zawsze może Kosiniakowi-Kamyszowi zrobić psikusa. Piszą o jego powrocie, że będzie pchał PSL w kierunku PiS. Nie podpisałbym się pod tą tezą. Uważam, że wrócił nie po to, żeby kapitulować przed Kaczyńskim, ale po to, żeby z nim zawalczyć. O wieś oczywiście. Mniej więcej możemy sobie wyobrazić, jak do tego się zabierze – krok po kroku, posada po posadzie i nigdy nie będzie wiadomo, czy gdy przychodzi w odwiedziny, to ma w ręku butelkę wódki, czy odbezpieczony granat. Ta metafora jest zresztą jak najbardziej na miejscu, bo dla PSL Waldemar Pawlak to rzeczywiście jeden z ostatnich naboi w walce o przeżycie.

6. DANIEL OBAJTEK – elita IV RP

Prezes Orlenu i czego tam jeszcze, właściciel domów, działek i innych skarbów. A zaczynał od zera. I niech ktoś powie, że są w tym kraju jakieś szklane sufity!

Jeśli zaś ktoś chciałby szukać Dyzmy w tym pisowskim towarzystwie, to ma go jak na tacy. Jego kariera, absolwenta technikum rolniczego, a potem (po latach) prywatnej wyższej szkoły ochrony środowiska, dowodzi, że Polska to kraj otwarty na ludzi przebojowych, z silnymi łokciami. Na takich prezes czeka, ta władza przecież wzięła na siebie dzieło budowy nowych elit. Budują się więc, jak potrafią, z pieśnią o ojczyźnie na ustach. Jednym, jak Obajtkowi, udało się świetnie, drudzy, jak Mejza, polegli.

W DÓŁ

1. ANDRZEJ DUDA – dobrze wychowany pisowiec

Bardziej narciarz niż polityk. Ale w polityce mu się udało, choć pewnie do tej pory nie rozumie, jakim cudem. Nadyma się więc śmiesznie, ku radości dowcipnisiów i twórców memów. Taki z niego pożytek.

Różnie go nazywają, Adrian, Anżej, Długopis i jeszcze parę podobnych przydomków by się znalazło. Wszystkie sprowadzają się do tego, że to człowiek bezwolny, wychowany po góralsku, w posłuszeństwie wobec starszych i silniejszych. Do tej pory skrzętnie wykonywał wolę Jarosława Kaczyńskiego. Teraz, przy okazji lex TVN, wykonał wolę kogoś jeszcze silniejszego, za co otrzymał z Waszyngtonu podziękowania.

Czy to weto jest oznaką, że Duda zaczął grać swoje? Czy raczej to mały skok w bok wiernego z natury urzędnika?

2. MARIUSZ KAMIŃSKI – ucho i pałka prezesa

Na pierwszy rzut oka ciamajda. Taki od puszczania pornosów na konferencji prasowej. A to jeździec Pegasusa. Człowiek numer 2 w państwie. Pozycja Kamińskiego wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze, ufa mu Jarosław Kaczyński. Po drugie, ma pod sobą MSW i służby specjalne, czyli te od podsłuchiwania, inwigilowania i bicia. Po trzecie, w takim państwie akurat żyjemy, że te służby są ważniejsze niż finanse, kultura czy badania naukowe jak w tej zgniłej zachodniej Europie.

Bo owszem, ten rząd jest coraz słabszy, ale jeśli chodzi o walkę z opozycją, to na coraz więcej sobie pozwala. A straszenie opozycją, że gdy weźmie władzę, to się zemści na PiS, staje się coraz częstszym argumentem Kaczyńskiego. Tak trzyma w karności swoich żołnierzy.

I tu dochodzimy do punktu czwartego, tłumaczącego siłę szefa MSW. Otóż Pegasusem można podsłuchiwać i opozycję, i PiS. A kogo Kamiński mógł podsłuchiwać z PiS? Pewnie każdego, kogo chciał.

3. WŁODZIMIERZ CZARZASTY – zawieszatiel

Do czego się zabierze, to psuje – zepsuł Ordynacką, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji też się nie przysłużył, a SLD zamknął. W sposobie bycia – młodsza wersja Terleckiego. W sposobie działania – zawieszatiel.

Jeśli polityk w swojej partii na naturalne różnice reaguje w ten sposób, że wywala z niej oponentów i każdego, kto ma inne zdanie, to znaczy, że pomylił epoki. Nikogo poważnego nie przyciągnie ani nie pociągnie, bo nikt poważny na pomiatanie sobą się nie zgodzi.

Taka jest moja krótka recenzja metod działania pana WC, a także jego szans na przyszłość.

4. PAWEŁ KUKIZ – chórzysta

W roku 2015 był symbolem człowieka spoza obozu władzy. Bezkompromisowego, szczerego, jak mocny rock. Teraz przyśpiewuje w chórku. W trzeciej linii. Ku czci Jarosława.

Ale daleki jestem od potępiania Kukiza, nazywania go zdrajcą, sprzedawczykiem itd. A to z tej przyczyny, że ma on w rękach instrumenty, które mogłyby choć odrobinę wzmocnić umierającą polską demokrację. Bo gdyby raz na jakiś czas zagłosował z opozycją, gdyby udało się go przekonać, że warto poprzeć nowy regulamin Sejmu albo komisję śledczą w sprawie Pegasusa, Kaczyńskiemu byłoby trudniej. Wiem, że to mogą być mrzonki, ale wiem też, że mądrzej jest, zamiast wymyślać Kukizowi od najgorszych, spróbować go pozyskać do różnych ważnych inicjatyw.

5. JAROSŁAW GOWIN – Hamlet IV RP

Co za piękna katastrofa! Rok temu to on miał w ręku Kaczyńskiego, pakiet kontrolny PiS. I dał sobie to z ręki wyjąć. Bielan, Kukiz, Mejza tę dziurę po Gowinie załatali.

Podobno tę klęskę ciężko przechorował. Faktycznie, miał powody – był o krok od pozycji numer 2-3 w państwie, a teraz jest prostym posłem.

Historia Gowina to kolejny dowód na poparcie co najmniej dwóch tez. Po pierwsze, że w polityce więcej do powiedzenia mają ci, co załatwiają posady, a nie ci, co gadają. Bo Kaczyński, korzystając z Bielana, pół Gowinowej partii po prostu sobie kupił. A po drugie, że ludzie hamletyzujący i nadmiernie rozgadani przegrywają z rewolwerowcami.

NA ZERO

1. JAROSŁAW KACZYŃSKI – pull up, pull up!

W roku 2021 Kaczyński mocno skręcił na prawo. Czy dlatego, że chciał, czy z politycznej kalkulacji, by w takich niszach szukać zwolenników? Czy wciąż jest wielkim politycznym graczem, czy przeciwnie – coraz mniej może, więc wdzięczy się do patologii? Różnych antyszczepionkowców, faszystów itd. A żądza władzy rośnie…

Tak czy inaczej, steruje na skały, bo tak trzeba nazwać jego działania z ostatnich miesięcy. To rezygnacja z miliardów z Funduszu Odbudowy, kurs na wyjście z Unii Europejskiej i na przejęcie mediów, agresywna narracja i próba chwycenia Polski za twarz.

Halo! Jarosławie! Pull up, pull up!

2. MATEUSZ MORAWIECKI – Pinokio naszych czasów

Powiedzcie, mili państwo, kogo w swoim rządzie Mateusz Morawiecki może, ot tak, z własnej woli, wyrzucić? Chyba tylko ministra zdrowia i ministra finansów… Taka to jego władza.

Mówią o nim, że Pinokio. Czy to trafne określenie? Sam się zastanawiam, Pinokio to drewniany pajac z długim od kłamstw nosem. A u Morawieckiego rzuca się w oczy raczej miękki jak plastelina kręgosłup. Bo powie wszystko. Zupełnie bez wstydu.

W niedawnym wywiadzie dla Interii Jarosław Kaczyński mówił o Morawieckim, że to jeden z najzdolniejszych polityków prawicy. No, jeżeli myślał o zdolności do bajania, to rzeczywiście ocenił go prawidłowo.

3. JACEK KURSKI – NRD

Naczelny propagandysta IV RP. Niektórzy porównują jego telewizję do tej z czasów PRL, a jego do Macieja Szczepańskiego. Co za bzdura! Telewizja Szczepańskiego to był Teatr Telewizji, Kabaret Olgi Lipińskiej, Studio 2, Sonda czy takie seriale jak „Daleko od szosy” lub „Czterdziestolatek”. A tu mamy Zenka Martyniuka, donosy na aktualnych wrogów PiS w TVP Info i Danusię Holecką. Naprawdę, nie porównujmy perfumerii z oborą.

Inna rzecz jest warta zauważenia – że ta telewizja Kurskiego, tępa jak NRD, działa. Że koncerty, jak z Pałacu Republiki w Berlinie Wschodnim, ludziom się podobają.

Ten sukces pomieszał Kurskiemu w głowie, po sylwestrze w Zakopanem opowiadał, że ci, co krytykują jego imprezę, to „piąta kolumna”, która realizuje „plan obalenia rządu dobrej zmiany”. I dybią na niepodległość Polski. Ech, człowiek czyta takie wynurzenia i nie wie, czy śmiać się, czy współczuć.

4. MARIUSZ BŁASZCZAK – pieczarka

Człowiek o charyzmie pieczarki. Wygląd też ma podobny. Ubiera się w koszulkę khaki, pewnie po to, by mieć bardziej wojskowy image. Sorry, Mariusz, ale w tym stroju bardziej wyglądasz na szefa ZMP z powiatu niż na ministra.

Jest kilku Błaszczaków w jednym i mam kłopot, by powiedzieć, który ważniejszy. Pierwszy to wierny sługa wiadomo kogo. Drugi to partyjny gracz, który sprawnie przejął MON po Macierewiczu i w ogóle umiejętnie funkcjonuje w aparacie władzy. Morawiecki może mu nagwizdać. Trzeci – to dostojnik, mocno przejęty swoją osobą, chcący wyglądać groźnie i majestatycznie. Słabo mu to wychodzi. No i Mariusz czwarty, czyli szef wojska. Właśnie jeden z podwładnych zapił mu się na śmierć, a drugi uciekł na Białoruś. Taki to dowódca. Nie ma wojny, a już są dwie ofiary. I lepiej, żeby tej wojny nie było.

5. ADRIAN ZANDBERG – wchodzi czy schodzi?

Nie wiem, czy jest, czy go nie ma, czy mu się chce, czy już nie. Kłopot z Zandbergiem polega na tym, że z jednej strony wszyscy mówią: o, to jest łeb! A z drugiej – że tego łba nie widać.

I teraz pytanie – dlaczego nie widać? Czy dlatego, że ktoś go blokuje? Czy może on sam nie ma woli ani temperamentu, by walczyć w pierwszej linii? Ech, Adrianie, bądź co bądź już ponad dwa lata wycierasz sejmowe korytarze, najwyższy więc czas, by zdecydować: wóz czy przewóz.

4. ELŻBIETA WITEK – wierna Ela

Marszałek Sejmu RP, jakby ktoś nie wiedział. Bardzo strachliwa kobieta. Głos jej drży i dostaje spazmów na myśl, że mogłaby zrobić coś, co nie spodobałoby się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jego się boi. Boga i historię plasuje w dalszych rejonach. Trybunał Stanu gdzieś za horyzontem. A opozycję to już w ogóle ma za brzęczącą muchę i robi reasumpcję głosowania, kiedy chce.

Czy ta wierność to cecha wrodzona, czy większy plan? Tego nie wiem, choć nie jest tajemnicą, że w wyścigu o to, kogo Kaczyński wystawi za trzy lata w wyborach prezydenckich, to Elżbieta Witek znajduje się dziś na pierwszym miejscu.

NADZIEJE

1. PROF. KRZYSZTOF SIMON – generał

Członek Rady Medycznej przy premierze RP i ekspert od pandemii. Profesora chciałbym wyróżnić przynajmniej za dwie rzeczy. Po pierwsze, za to, że w sposób bardzo przystępny tłumaczy nam, dlaczego powinniśmy się szczepić przeciw COVID-19, i w ogóle jak pandemia przebiega i jak sobie z nią radzić. W czasach, gdy władza zdezerterowała z pola walki (bo – jak mówi Kaczyński – nie można wydawać zakazów, których nie można wyegzekwować), jego rola jest bezcenna. Bo tylko tacy ludzie jak prof. Simon zostali nam na placu boju.

Po drugie, nie pęka. Jest lżony i atakowany przez antyszczepionkowców, grożono mu nawet śmiercią. Gdy to zgłosił – prokurator mu odpowiedziała, że to nie przestępstwo. W walce nauki z antyszczepionkowcami stanęła po stronie tych drugich. Jak jej zwierzchnicy. W takim kraju żyjemy.

2. STRAJK KOBIET – wiatr historii

Nie, nie było w roku 2021 o Ogólnopolskim Strajku Kobiet cicho, bo sprawa, o którą toczy się walka – prawa kobiet – jest aktualna i budzi emocje.

Śmierć Izabeli z Pszczyny pokazała wszystkim, czym kończą się pisowskie porządki. A różnym prawakom i dziadersom – że tym razem z kobietami nie będzie łatwo.

Oczywiście wiemy, kto w co gra. PiS chciałoby OSK zakopać głęboko w ziemi, wyrzucić te dziewczyny z Polski, żeby słuch po nich zaginął. Platforma chciałaby je zaprząc do swojego pojazdu na swoich warunkach: że się uspokoją, że trzeba poczekać, bo inne sprawy są ważniejsze, że ten „kompromis” z 1993 r. nie był zły… Przez całą III RP to działało, ale dziś już nie. Będą więc poddawane różnym zabiegom, a to jakiś prokurator wjedzie im oskarżeniem, a to platformerski dziennikarz wyskoczy z antypisowskim szantażem. Łatwo mieć nie będą. Choć tym razem wiatr historii wieje im w żagle. A jak to pisał Gałczyński: „Gdy wieje wiatr historii, / ludziom jak pięknym ptakom / rosną skrzydła, natomiast / trzęsą się portki pętakom”.

3. MATA – rocznik 2000

Czyli Michał Matczak. Raper. Ten od „Patointeligencji”. Rocznik 2000. Młodzi znają go z muzyki, starzy z tego, że jest synem prof. Marcina Matczaka. Laureat Fryderyków 2021. Poza tym młoda gwiazda – jego album „Młody Matczak” już sześć godzin od uruchomienia sprzedaży uzyskał status złotej płyty. I jako pierwszy żyjący polski artysta przebił barierę 2 mln słuchaczy w serwisie Spotify. Skąd ten sukces? A bo to i muzyka, i poezja, i głos pokolenia.

Nie próbujcie mnie zrozumieć, bo i tak nie zrozumiecie – śpiewa Mata do Krystyny Pawłowicz, do dziadersów także. Nie próbujemy. Ale życzymy powodzenia.

4. GRUPA GRANICA – honor Polski

Tworzą ją wolontariusze z różnych organizacji. Nie ulegli faszystowskiej propagandzie, na granicy polsko-białoruskiej ratowali ludzi, którzy umierali w lesie z zimna i głodu. Ratowali z własnej, nieprzymuszonej woli. Choć goniły ich policja i Straż Graniczna, łobuzy demolowały im samochody, a rządowa propaganda zohydzała ich i wyśmiewała.

Jestem dziwnie pewien, że gdy opadnie propagandowy kurz, na wydarzenia z granicy będziemy patrzeć zupełnie inaczej. Przypomnimy sobie, jak PiS lamentowało, gdy do akcji włączyła się Unia Europejska i gdy przemyt ludzi został mocno ograniczony. Bo rozpadał się mit „obrońców Europy”.

I pewnie za kilkanaście lat „prawdziwi Polacy” będą dumnie opowiadać o Grupie Granica, podkreślając, jacy to jesteśmy wspaniali i bohaterscy. Tak jak dziś potomkowie szmalcowników chwalą się Ireną Sendlerową.

5. ANDRZEJ RADZIKOWSKI – negocjator

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, teraz przewodniczy także Radzie Dialogu Społecznego. Różni się od 90% uczestników życia publicznego. Otóż te 90%, gdy pokazuje się przed kamerami, po pierwsze – chce się lansować, a po drugie – atakuje rywali. Z okrzykiem: to ja najbardziej kocham Polskę! Radzikowski działa inaczej – zawsze chce coś wynegocjować, jakąś podwyżkę, jakąś umowę… Podkreślając przy tym, że wszyscy jedziemy na jednym wózku.

Po cichu liczę, że dożyję takich czasów, gdy te proporcje między krzykaczami a ludźmi od dogadywania się

zostaną w Polsce odwrócone. I będzie normalny, europejski kraj.

ROZCZAROWANIA

1. ADAM GLAPIŃSKI – lis w kurniku

Prezes NBP. Teoretycznie strażnik polskich pieniędzy. A to lis w kurniku. Ośmioprocentowa inflacja, którą mieliśmy w 2021 r., oznacza, że Glapiński wyjął z naszych kieszeni jedną miesięczną pensję. Na rok 2022 zapowiada inflację na podobnym poziomie. Zapowiada. A jaka będzie naprawdę?

Magazyn „Global Finance” uznał Adama Glapińskiego za jednego z trzech najgorszych prezesów banków narodowych w Europie (obok Białorusi i Ukrainy). Ale dla Kaczyńskiego jest prezesem najlepszym. Już 30 lat idą ramię w ramię, Glapiński zawsze jako ten, który pilnuje finansowych interesów jego partii. I wszystkich wokół, także pań blondynek. Szkoda, że naszym kosztem.

2. JULIA PRZYŁĘBSKA – bistro

To nie jest taka prosta kucharka, szanowni państwo! To pani, która Jarosławowi gwarantuje nie tylko doznania kulinarne, ale i realną kontrolę nad trybunałem, który decyduje, czy daną ustawę uchylamy, czy nie. Julia P. jest więc warta tyle, ile cały Sejm. A przy tym wypełnia swoje zadania jak w barze szybkiej obsługi – od ręki i bez zbędnego szemrania.

Te możliwości poznaliśmy, gdy jej trybunał w 2020 r. wydał wyrok w sprawie zakazu aborcji. Albo całkiem niedawno, gdy orzekł, że prawo unijne w Polsce jest nic niewarte. Lub gdy zadecydował, że małżonkowie polityków nie muszą ujawniać swoich majątków.

Oto jej siła – pstryk i mamy nowe prawo. Kaczyński to docenia. Bardzo więc jesteśmy ciekawi, gdzie ulokuje jej męża po powrocie z placówki w Berlinie.

3. ADAM NIEDZIELSKI – zderzak

Kojarzy się z codziennymi komunikatami, ile osób zachorowało na COVID-19, a ile zmarło. I z bezradnością. Bo jakaś grupa nie chce się szczepić i nosić maseczek, i jest agresywna, a nadpremier Kaczyński nie chce jej podskoczyć. I mówi, że w takim razie nic rząd w tej sprawie nie będzie robił.

Niedzielski jako minister zdrowia sprawiał początkowo dobre wrażenie, zwłaszcza na tle poprzednika. Nie handlował respiratorami, nie miał jakichś biznesów. Ale to tyle. Teraz jest symbolem niemocy polskiej służby zdrowia. I niemocy partii rządzącej. Wszystko więc idzie na jego rachunek. A kiedy pandemia się skończy, Kaczyński mu podziękuje i o Niedzielskim zapomnimy. Taką sobie wybrał rolę. Gościa od złych wiadomości.

4. RYSZARD TERLECKI – tetryk

Wygląda jak starszy brat Keitha Richardsa z The Rolling Stones. Wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS, czyli człowiek ważny. Ale co się odezwie, to obrazi. Inaczej nie potrafi. Nie lubię go, bo trudno lubić gościa, który wybrał dla siebie rolę Pawki Morozowa IV RP.

Tłumaczą mi dziennikarze, że warto słuchać, co mówi, bo najlepiej rozumie Kaczyńskiego i to przez niego Jarosław przemawia. No, jeżeli tak, jeżeli przez usta Terleckiego zaglądamy do głowy prezesa, to nie ma z czego się cieszyć, bo to sama żółć, mania wielkości i wzrok ponury.

5. PIOTR GLIŃSKI – krużganek

Wicepremier, minister kultury. Szaleje, bo artyści PiS nie kochają. Ma więc na to brechtowskie rozwiązanie – wymieńmy artystów.

Robi to gorliwie. Nie spodobały mu się „Dziady” w krakowskim Teatrze im. Słowackiego? Chlast! Czarodziejska ręka odebrała 3 mln zł dotacji na rozwój teatru. Nie podobała mu się Zachęta? Bach! W miejsce Hanny Wróblewskiej powołał na dyrektora Janusza Janowskiego, przejętego zwalczaniem gender i LGBT. Do tego dał ponad 4 mln zł Robertowi Bąkiewiczowi na jego inicjatywy. Na krużganek oświaty. Tak budowana jest elita IV RP.

Glińskiego niektórzy porównują do różnych twardogłowych ministrów z czasów PRL. Nic bardziej mylnego. Polska Ludowa była zafascynowana ludźmi kultury, schlebiała im, kochała się w nich, raczej bez wzajemności. Gliński, pisowski stupajka, miłość ludzi sztuki i kultury chce mieć na rozkaz.

Z roku na rok coraz bardziej agresywny i coraz bardziej tępych używa argumentów. Czy to polityka tak mu szkodzi?

6. MICHAŁ DWORCZYK – grafoman

Gorący kartofel tej władzy. Poza tym grafoman. Od pierwszych dni czerwca media niemal dzień w dzień publikują zawartość jego skrzynki mejlowej, więc możemy poznać z pierwszej ręki, na czym robota Dworczyka polega. Że tu załatwia, tam kupuje, wypisuje o „starej, sprawdzonej zasadzie wygrawerowanej na sztyletach Waffen SS –

Meine Ehre heißt Treue (moim honorem jest wierność)”… A przede wszystkim troszczy się, by Mateusz Morawiecki pięknie wyglądał w telewizji.

Wiemy zatem, czym szef rządu najbardziej się przejmuje. I w ogóle że to rządzenie to zbieranie kasy, grabienie do siebie i swoich kolegów, no i kombinowanie z propagandą, jak najlepiej wypaść w mediach.

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. REPORTER

Wydanie: 3/2022

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy