Tag "Piotr Kuncewicz"

Powrót na stronę główną
Felietony

Harry Potter, czyli lipa

Cały świat z przyległościami mówi o Harrym Potterze. Powstają fankluby, zespoły internetowe, konkursy na jego temat, poważna prasa rozpisuje się o nim w nieskończoność, słowem, jeśli nie chcesz być wapniak, zgred czy insza maszkara, czytaj Harry’ego Pottera. Jest już tego cztery tomy, ma być siedem, na polski przetłumaczono dwa, lada chwila będą następne. Napisała to samotna matka, niejaka Joanne K. Rowling, prezentowana na fotografii z taką miną, jakby właśnie przystępowała do poczęcia onegoż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Czarne serce baśni

Z instytutu kardiologii w Aninie wyszedłem już jako cyborg, czyli istota biologiczna, wspomagana przez urządzenie mechaniczne. Wszczepiono mi bowiem rozrusznik, czyli stymulator serca – było to całkowicie dla mnie nieoczekiwane. Rzeczywistość okazała się mniej groźna – jak dotąd. Podobno mogę podróżować, pić wódkę i zachowywać się jak normalny człowiek. Zobaczymy. Tu interesuje mnie zupełnie inny aspekt całej tej sprawy. Tolkienolodzy pamiętają zapewne, co powiedział bodaj Merry wyzwolony przez Toma Bombadila

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Silverberg przepowiada

Robert Silverberg to pisarz osobliwy. Bezspornie jeden z najlepszych amerykańskich twórców SF, twórca koncepcji metafizycznych przekształceń, a zarazem kreator przedziwnych przygód i pejzaży. Wymyśla osobliwe stwory, zadziwiające krainy i po prostu pisze znakomite książki. Nie wszystkie jednak – bo obok nich znajdziemy absolutne knoty. Tak, że jest zarówno autorem świetnych “Kronik Majipooru”, jak i książek bardziej wątpliwych. Napisał tego mnóstwo, jak to pazerny Amerykanin, zresztą po prawdzie nie wiem, czy jeszcze żyje, bo pisze od dawna.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Człowiek tysiąclecia

WIECZORY Z PATARAFKĄ To teraz bardzo modne. Mamy prezydenta tysiąclecia, papieża tysiąclecia, premiera, prymasa i kogo tam jeszcze. Ale czy dałoby się rzeczywiście stwierdzić, kto w całym tym minionym tysiącleciu dokonał największego dzieła, kto w całym tym tysiącleciu był najważniejszy? Wiem, jakie to złożone i, co tu dużo gadać, wątpliwe zadanie. Najbardziej uwielbiani mężowie stanu przemijają, a ich dzieła na ogół niedługo trwają. A cóż dopiero tysiąc lat! Więc i nie może to być żaden prezydent, król

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Pokusa ateizmu

Przeczytałem znakomitą książkę. Pewnie bym jej nie przeczytał, a nawet bym nie wiedział, że wyszła, bo ukazała się w Koszalinie nakładem Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, czyli nie bardzo wiadomo, co. Tytuł ostentacyjny, bo “Szkice ateistyczne”, autorka zaś to Helena Eilstein, etyk, “fizykalistka”, czyli bardzo czupurna ateistka. I jak to ateistka, furt pisze o moralności, Panu Bogu i Piśmie Świętym. Książka jest naprawdę bardzo ciekawa, znakomicie napisana, przypomina prace Świderkówny – oczywiście, z wnioskami dokładnie odwrotnymi. Autorka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dwanaście metrów

Sprawiłem sobie nowy regał, w związku z czym trochę uporządkowałem książki. Jest to zawsze okazja do przypomnienia sobie o zaległościach, no i wyciągnięcia książek związanych z aktualnie opracowywanym tematem. Bibliotekę mam w dwóch częściach, ponieważ i mieszkania są dwa: letnie i zimowe. Tym razem chodziło o letnie. Więc przede wszystkim zebrałem i zgromadziłem w jednym miejscu całą fantasy i SF. No, może nie całą, bo i w samej Warszawie jest tego jeszcze dosyć dużo. Proszę sobie wyobrazić, że różnego rodzaju fantastyczności, samej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Chopin, Rosja i Piętaszek

WIECZORY Z PATARAFKĄ Kompleks rosyjski pomaleńku za­czyna urastać do rozmiarów na­szego nieszczęścia narodowego. Rzecz to zresztą powszechnie zna­na, że zalety żołnierza rzadko by­wają zaletami cywila, a my przez długie lata wojowaliśmy z Rosją. Niekoniecznie orężnie. Ale wojna psychologiczna pozostawia równie rozległe blizny, jak i wojna “gorąca” i chyba nawet trudniej się ich po­zbyć. Wiadomo, że w “Lalce” Prusa nie ma nawet najmniejszej wzmian­ki o Rosjanach, a przecież rosyjskie patrole były wtedy na każdym rogu ulicy. Ale skoro pisarz założył,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Infernalne stulecie

WIECZORY Z PATARAFKĄ W poprzednim felietonie omawia­łem nieco “Historię piekła” Georges’a Minois i zapowiedziałem, że wrócę do tematu. Otóż piekło było ka­tolicką domeną (zresztą nie tylko) aż do początku XX wieku, po czym rap­townie zniknęło nieomal bez śladu z pism i kazań egzegetów. Zdaniem Minois, po prostu przeniosło się na ziemię, przy czym koronnymi świad­kami są dla niego egzystencjaliści. To prawda, że “Piekło to są inni” Sartre’a zrobiło pół wieku temu zawrotną ka­rierę, że diabłem dla człowieka może po prostu być

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

A może do piekła?

Wielkiej, wydanej przez PIW „Historii piekła” Georges’a Minois po prawdzie wcale nie przeczytałem wychodząc z założenia, że niczego no­wego tam nie znajdę. I chyba mniej więcej miałem rację, ale przecież sumienie mnie gryzło, sumienie eseisty naturalnie. Toteż, gdy trafiłem na skrót tego samego dzieła, napisany dla serii „Que sais je?”, takie piekło w pigułce, przeczytałem bez większej straty czasu. Rzeczywiście były tam głównie starocie z Sumeru, Tybetu i Grecji antycznej. Trzeba rzec, że to nie tyle o piekło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Reinkarnacja?

WIECZORY Z PATARAFKĄ Chyba nigdy w życiu nie widzieliśmy się z Andrzejem Donimirskim, ale można powiedzieć, że się znamy ze wzajemnych lektur, bo interesują nas podobne, jeśli nie takie same, tematy. Ale on mieszka gdzieś tam, w owianym mgłą, tajemniczym Krakowie, a ja na mazowieckich piaskach i laskach, tak w połowie drogi między sławnym Wołominem a nie mniej sławnym Pruszkowem. Dzieli nas więc geografia i klimat, a łączy chyba głęboka świadomość, że na tematy nas interesujące i tak nic pewnego i sprawdzonego nie mamy do powiedzenia. Ostatnimi czasy dostałem od niego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.