Wpisy od Jan Widacki
Dyplomatyka i… z głowy
Wbrew temu, co pisałem jeszcze niedawno, Platforma nie przesuwa się na prawo, ale na lewo. To Palikot, nie Gowin, wypowiada się teraz o in vitro, Tusk zaprasza do dyskusji na temat eutanazji, Hübner kandyduje z list Platformy do Parlamentu Europejskiego, a Tusk proponuje Cimoszewiczowi kandydowanie na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Łączenie tych faktów mogłoby prowadzić do wniosku, że rzeczywiście PO zabiega o elektorat centrowy, który mógłby swe nadzieje na przyszłość wiązać z centrolewicą. Zabieganie o elektorat centrowy niekoniecznie musi się łączyć ze zmianą
Dziennikarska rzetelność
Dziś w mediach króluje młode pokolenie dziennikarzy. Wprawdzie nie wszyscy dobrze opanowali język polski, tak w mowie, jak i piśmie, nie wszyscy mają pojęcie o elementarnym warsztacie dziennikarskim, ale wszyscy wiedzą jedno: są czwartą władzą. A nadto są sumieniem narodu. A władzy, wiadomo, wszystko wolno. Często pewność siebie młodego dziennikarza jest odwrotnie proporcjonalna do jego umiejętności. Rzetelność też niespecjalnie jest w cenie. Powszechne jest przekonanie, że dziennikarze mają prawo do pryncypialnej oceny zdarzeń i ludzi. Gdy w tej ocenie posuną
Mądry Polak po szkodzie?
Nie będzie wspólnej listy lewicy do europarlamentu. Co więcej, Sojusz ustami swego przewodniczącego Napieralskiego oznajmił wyraźnie: nie ma zgody na LiD bis. Nie będzie zatem nie tylko wspólnej listy do europarlamentu, której tworzeniu patronował Włodzimierz Cimoszewicz, ale nawet – przynajmniej na razie – prac nad stworzeniem szerokiej formacji centrolewicowej. Argumentacja jest prosta. Na lewicy najbardziej rozpoznawalną formacją jest SLD. Z wszystkich formacji na lewicy, jak wynika z sondaży, jedynie Sojusz ma szanse samodzielnie wejść do Sejmu. Co więcej, ma on struktury w terenie i największe
Potęga spisku. Śmieszno i straszno
Nie gasną wciąż echa najgłośniejszych bodaj na polskiej scenie politycznej wydarzeń ubiegłego tygodnia. Sprawy ministra Czumy i niedoszłego premiera z Krakowa Jana Marii Rokity obrastają otoczką humorystyczną, aby nie powiedzieć kabaretową. Rozdzierający pisk niedoszłego premiera, dzisiejszego nudziarza komentatora „Dziennika”: „Ratunkuuu, Niemcy mnie biją!” i reakcja polskich pasażerów samolotu dziś już tylko śmieszą. Czyżby Jan Maria Rokita, do niedawna twardy człowiek polskiej polityki, polityk chcący uchodzić za realistę, wierzył, że na jego
Wyczuć właściwy moment
Ważne jest, by wyczuć właściwy moment. Nie wszyscy jednak mają ten talent. Idzie kryzys, rząd zarządził oszczędności w poszczególnych resortach. Resortowi nauki i szkolnictwa wyższego obcięto równo cały miliard. W tym właśnie momencie kard. Dziwisz zaapelował do posłów, by zwiększyć finansowanie z budżetu Papieskiej Akademii Teologicznej. Wprawdzie od dawna z budżetu państwa wypłacane są pracownikom akademii uposażenia, a studentom stypendia, ale państwo nie finansuje inwestycji. A pod tym względem akademia ma akurat plany ambitne. Niby dlaczego państwo
Przyspieszenie
Tempo życia politycznego wzrosło ostatnio tak bardzo, że aby za tym nadążyć z komentarzem, trzeba by pisać felieton co najmniej trzy razy w tygodniu. Urząd ministra sprawiedliwości objął Andrzej Czuma. Pierwszą czynnością, jaką wykonał, było spotkanie z rodziną Olewników. Nikt nie kwestionuje, że rodzinę tę spotkało wielkie nieszczęście, nikt nie kwestionuje, że śledztwo w sprawie uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika prowadzone było, co najmniej w pierwszej fazie, nieudolnie. Ale też prawdą jest, że sprawcy zostali ujęci, prawomocnie osądzeni, a na koniec
Populizm kosztuje
Z całym cynizmem rozgrywana przez tabloidy (ale niestety po części także przez poważne media) i przez polityków tragedia rodziny Olewników doprowadziła do dymisji demolujących Ministerstwo Sprawiedliwości i do powołania komisji śledczej. W pogoni za słupkami społecznego poparcia Platforma Obywatelska straciła instynkt samozachowawczy. Naród jest przekonany, że za uprowadzeniem i śmiercią Krzysztofa Olewnika, a także za samobójstwami jego skazanych na dożywocie morderców stoi jakiś tajemniczy, polityczny układ i domagał się igrzysk, które właśnie dostał. Można było sądzić, że dymisja jednego
Polska Palikota
Kilka dni temu wybuchł skandal z akcją CBA wymierzoną w wiceministra sprawiedliwości Mariana Cichosza, a pośrednio w ministra Ćwiąkalskiego. Przypomnijmy. Okazało się, jak podały „Newsweek” i TVN, że CBA, nie starając się o stosowne zgody prokuratora generalnego, a więc jawnie łamiąc prawo, realizowało prowokację policyjną wobec wiceministra, stosowało podsłuchy itd. Wszystko to wyszło na jaw dosłownie kilka dni po tym, jak w Sejmie, głosami posłów Platformy, wspieranych stanowiskiem rządu, odrzucono projekt nowelizacji ustawy o CBA
Kto nie jest weteranem walk o niepodległość?
Pan Prezydent złożył projekt ustawy o Korpusie Weteranów Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Trudno się nie zgodzić z preambułą do ustawy. Można w niej przeczytać, że „Rzeczpospolita Polska winna jest Weteranom Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej uznanie i szacunek”. To prawda. A nawet „oczywista oczywistość”. Dalej w preambule czytamy, że „wszystkie organy władzy publicznej są zobowiązane do opieki i okazywania szacunku Weteranom Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej”. Pięknie. I też oczywiste. Dalej ustawa definiuje, kto jest, a kto nie jest
Pogonić Platformę do roboty
Pan prezydent zechciał zawetować kolejną ustawę. Tym razem padło na ustawę o Krajowej Szkole Sędziów i Prokuratorów. Wydawać by się mogło, że sposób kształcenia sędziów i prokuratorów nie jest kwestią najbardziej polityczną, która jakoś zasadniczo różni siły polityczne reprezentowane w Sejmie, a tego w gruncie rzeczy dotyczy ta ustawa. Również mogłoby się wydawać, że wszystkie siły polityczne chcą, aby sędziowie i prokuratorzy byli dobrze przygotowani do zawodu. Dlatego też lewica za tą ustawą głosowała. Przeciw było PiS.







