Wpisy od Tomasz Jastrun
Witajcie w nowym świecie
Z moim synkiem pierwszoklasistą idę na sanki. Udało nam się znaleźć górkę, a to niełatwe na mazowieckiej równinie. Dla mnie za mała, dla Antosia w sam raz. Widzę, jak pnie się z sankami na sam szczyt, jest ślisko, pomaga mu jakaś pani. Nie zamienił z nią słowa, więc gdy zjechał, pytam: – Dlaczego nie podziękowałeś? – Nasza pani mówiła, żeby nie rozmawiać z nieznajomymi. I tak samo strażnik miejski na lekcji. Witajcie w nowym wspaniałym świecie. Mam trochę spotkań w szkołach ze swoją książką
Ogień i mróz
Na tle mroźnej i płonącej Ukrainy lepiej widać Polskę. I luksus naszej skłóconej, ale funkcjonującej demokracji. I jak to dobrze, że nie trzeba protestować w tak wielki mróz. A prawica polska ma pretensje do polskiego rządu, o Kijów też. Ten rząd jest tak zły, że niczego nie zrobi dobrze. Taka przesada w krytyce ośmiesza krytykujących. PiS ma wizję pożaru rewolucji na Ukrainie. Czy jednak wtedy nie opanowałby jej żywioł radykalny i narodowy? Nacjonaliści zawsze szukają wroga wśród sąsiadów. Nawołując do radykalizmu, działa się sprzecznie
Dywan w pawie kolory
Proszę, jak bujnie rozwinął nam się w mediach temat polskiego alkoholizmu, wielki dywan w pawich kolorach, który liczy co najmniej kilkaset lat. Do tej pory, nie wiedzieć czemu, był schowany, nie zwinięto go jednak i co roku widać nowe barwne wykwity. Zaczęło się od wypadku samochodowego w Kamieniu Pomorskim. A film Smarzowskiego podgrzał to, co już zdawało się, że zastygło. I na poczekaniu znalazła się wiejska rodzina, gdzie w dym pijani byli nie tylko rodzice, ale też małe dzieci, nawet niemowlę. Okaże
Niech orkiestra gra
Pożytki ze zdarzenia społecznego często są niewidoczne, ujawnią się później, co nie znaczy, że zostaną dostrzeżone w przyszłości, także dlatego, że są rozciągnięte w czasie. Podobnie bywają utajone katastrofy. Rozumiem naszą prawicę, która atakuje Orkiestrę. Sam wygląd Jurka Owsiaka oraz to, co i jak mówi, są okropnie nieprawicowe. Inaczej – nie zgadzam się z krytyką, która płynie z kręgu ludzi myślących podobnie jak ja. Są głosy, że akcja Owsiaka demoralizuje państwo, że to tylko pospolite ruszenie tam, gdzie potrzebna jest armia. Przy okazji
Pijany święty Mikołaj
Cichną emocje wokół polskich pijanych kierowców morderców, wśród których nawet motorniczy tramwaju się znalazł. Sensacja, jakby Polacy przed wiekami nie bywali w dym pijani, także gdy siadali na koń. Na szczęście wtedy koń bywał zwykle trzeźwy i miał swój rozum.Media nie mogą długo się skupiać na jednym temacie, wtedy się zużywa, chociaż ten jest wyjątkowo barwny i będzie jeszcze długo dostarczał atrakcji, także ostatecznych. Strasznie i śmiesznie było patrzeć, jak nasi politycy
Stwarzanie diabła
Miewam dobre pomysły i bywam uparty, by je ucieleśnić. Wymyśliłem, że popatrzę na próg starego i nowego roku z góry. Strażnik biurowca dał się uwieść i pozwolił mi wjechać z żoną na ostatnie piętro pustego, ciemnego gmachu. Otworzyła się panorama miasta, pulsował światłami Stadion Narodowy, lśniły wieloma kolorami mosty nad Wisłą.I zaczęło się. Oszalałe ze strachu ptaki zdawały się frunąć prosto na nas, na panoramiczną szybę i szklany dach.Fajerwerki wybuchały tak gwałtownie, jakby to był koniec lub początek świata.
Ostrożnie z pamięcią
Na początku lat 90., gdy mieszkałem w Szwecji, zdumiało mnie, że w tym kraju święta Bożego Narodzenia zaczynają się już na początku listopada. I to w kraju, gdzie panteizm i ateizm zastąpiły chrześcijaństwo. Donosiłem o tym, pisząc do naszej prasy. Ale te ich święta są bardziej komercyjne niż duchowe. U nas po latach zrobiło się trochę podobnie. Dla handlu byłoby najlepiej, gdyby święta trwały okrągły rok. Problem polega na tym, że istotą prawdziwego święta jest jego niezwykłość i powtarzalność, zazwyczaj raz
Nie tylko anegdota
Uciekam, jak mogę, od naszej sceny politycznej, a wcale nie jest łatwo z niej zeskoczyć, coraz wyżej lewituje w nierzeczywistości. W tej willi byłem ponad 40 lat temu, nie do wiary, jak dawno. Wyprawa ze szkoły do Muzeum Broniewskiego. Poeta mieszkał tu po wojnie. Zmarł w roku 1962 na raka krtani. Piewca komunizmu pił i palił ponad miarę. W jego dawnym domu nie zmieniło się nic. I jest to też niezwykłe świadectwo tamtej epoki. Patrzę na grzbiety książek. Takie same tytuły
Bunt wagi superciężkiej
Nie chcę być złośliwy, ale nie umiem się powstrzymać. Jarosław Kaczyński z narażeniem życia ruszył na ulice Kijowa, aby wesprzeć bratni naród, który za wszelką cenę chce do Unii. Liczy na krótką pamięć? Znowu? Media przypominają, jakie okropieństwa prezes mówił o Unii, ale to liberalne media, „nawet jak mówią prawdę, to kłamią”. Wyznawcy PiS-owskiej wizji świata zrozumieją, to tylko gra. Prezes kocha Polskę, więc jak może nie kochać unijnych pieniędzy? Nawet ojcu dyrektorowi zdarzało się wyciągać rękę
Pozory mylą
Każdy wyjazd za granicę przywraca proporcje. Ze zdumieniem widzimy, jak mało świat się interesuje naszymi sukcesami i obłędami (słowo obłęd staje się modne, kiedy piszemy o sytuacji politycznej). Nikogo tam nie obchodzi niezwykła skala naszej zimnej wojny domowej, która u korzeni ma romantyczny, lecz już zwyrodniały mit, że Polska jest Chrystusem narodów. Nagle odkrywamy, że nasza ojczyzna jest jednym z wielu miejsc, które nie są w głównym nurcie zmian cywilizacyjnych i kluczowych zdarzeń świata. Tym milej,







