Brudna ścierka

Brudna ścierka

Czytam „Szczerze”, dziennik Donalda Tuska, z czasów gdy był „królem Europy” – takiego określenia użył jego mały wnuczek. Dostałem tę książkę z serdeczną dedykacją od autora. Czy książka jest szczera, co sugeruje tytuł? Może lepsze byłoby „Dosyć szczerze”, polityk musi limitować szczerość, dopóki jest politykiem. Poruszamy się z Tuskiem po szczytach światowej polityki, spotkania z głowami państw, plątanina problemów politycznych naszej planety, czasami gardłowych, bywa, że nie do rozplątania. Tusk ledwie ma czas na to, by jeść, a jednak znajduje chwilę, by czytać literaturę, zwykle w samolocie, gdziekolwiek jest, odwiedza muzea, bardzo lubi malarstwo, zna się na nim. Codziennie stara się biegać, zdarza mu się biegać półmaratony. Jestem specjalistą od depresji, niestety, i wyczuwam w ludziach tę czarną nić. Zawsze ją widziałem w Tusku, w jego spojrzeniu, nie depresję, ale właśnie czarną norwidowską nić, a to jakoś mnie do niego zbliżało, więc wiem, o czym mówi, gdy przyznaje: „Pociągają mnie w literaturze smutek, depresja, przemijanie”. Tusk interesuje się zawsze człowiekiem, charakteryzuje ludzi, zagląda za maski, jakie noszą politycy. Jak zaściankowy przy Tusku zdaje się Kaczyński – kuśtyka w ciasnym kole zaszyty w swojej żoliborskiej norze i złorzeczy, skupiony na intrygach i władzy, nierozumiejący świata.

*

Pomnik Jana Olszewskiego ma stanąć w Alejach Ujazdowskich, to oczywiście pomysł PiS. Olszewski był dzielnym adwokatem w czasach PRL, związanym z ruchem opozycyjnym, a po roku 1989 zdziwaczał, był krótkotrwałym, nieudolnym pisowskim premierem. Stawianie mu pomnika jest niepoważne, ale taką mamy teraz władzę, to jej taktyka, wszędzie wstawiać swoich ludzi, gdzie można, budować swoim pomniki. Pamiętam, jak przyjmowano mnie do masonerii, późne lata 80., zaproponował mi to kochany Jan Józef Lipski (byłem zdumiony, że loża istnieje w Polsce). Po rytuałach, które mnie trochę śmieszyły, gdy zdjęto mi opaskę z oczu, ujrzałem najpierw obszerne oblicze uśmiechniętego Jana Olszewskiego. Pamiętam, że potem Olszewski bardzo nastawał, abyśmy przyjęli do loży Antoniego Macierewicza – koniecznie! – z którym się przyjaźnił. Popełniliśmy wtedy straszny błąd, też polityczny, oponując. A Olszewski twierdził, że Antoni jest bardzo chętny. Macierewicz z tej loży do końca życia by się nie wytłumaczył elektoratowi PiS, dla którego Żydzi i masoni knują światowe spiski. Nie zagrzałem długo miejsca w masonerii, chociaż cotygodniowe spotkania dyskusyjne były bardzo ciekawe, piękna i ważna tradycja, ale zdawało mi się to już niepotrzebne, a czasami nawet humorystyczne. Wyjechałem do Sztokholmu i wycofałem się, mówiąc językiem masonów, „zostałem uśpiony”, wygląda to jednak na sen wieczny.

*

W rocznicę zamordowania prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza telewizja rządowa wyemitowała dokument Sylwestra Latkowskiego „Taśmy Amber Gold. Układ trójmiejski nie umiera nigdy”. Film został tak skonstruowany, jakby to Donald Tusk albo co najmniej jego pogubiony syn Michał zarządzał Amber Gold. Adamowicz też mógł mieć z tym coś wspólnego. Nie wiem, jak to skomentować, brakuje mi słów. Na prezesie ten film zrobił wielkie wrażenie, bo ciągle się do niego odwołuje, nareszcie ma swój układ, a PiS fatalnie sobie radzi na froncie demaskowania układu. Samo za to pracowicie snuje pajęczą sieć, która oplata Polskę i ją dusi. PiS już się kruszy, co tydzień jakaś nowa afera, która ujawnia, jak marny jest w tej partii materiał ludzki, nie wiedzielibyśmy jednak o niczym, gdyby nie niezależne media, w tych zależnych od PiS o tym wszystkim ani mru-mru…

*

Jarosław Kaczyński mówi spod ołtarza: „Dzisiaj odrzucenie zła jest czymś niezwykle istotnym, bo zło atakuje. Atakuje nasz kraj, ojczyznę, naród”. Prezes uczestniczył w mszy świętej w intencji jego zmarłej mamy Jadwigi, wydarzeniu transmitowanym rzecz jasna przez TVP! Kult jednostki przemieniony w kult rodziny już blisko. Brat, mama, tylko ten nieszczęsny ojciec gdzieś głęboko schowany. Ale Kaczyński ma rację, jesteśmy atakowani przez zło w czystej postaci, w postaci prezesa i jego ludzi, małych i ciemnych. Donald Tusk, pisząc o prokuratorze Piotrowiczu, wspomina spotkanie z Kaczyńskim sprzed wielu lat. Zapytał go, dlaczego otacza się tak strasznymi ludźmi, a ten mu odpowiedział: „Dla mnie partia jest narzędziem do robienia porządków w Polsce, a brudną ścierką też można sporo brudu wytrzeć”. Bardzo musiała być zapaskudzona, skoro tak się rozmazało po całym kraju.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 5/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy