Gazociąg trojański

Gazociąg trojański

Neoliberał zawinił, aktywistów oskarżyli

Korespondencja z Niemiec

Nie jest tajemnicą, że zarówno majątki rosyjskich oligarchów, jak i odnowiony imperializm wielkorosyjski zostały zbudowane dzięki polityce energetycznej. Moskwa od dawna nadawała jej wymiar strategiczny, w pełni zdając sobie sprawę, że w tej dziedzinie ma szansę dzierżyć światowe przywództwo. Śledząc jej wpływy, łatwo zejść na manowce.

Fałszywy trop

Pod koniec marca br. w niemieckim piśmie „Die Welt” ukazał się artykuł Axela Bojanowskiego „Jak Putin rozgrywał aktywistów klimatycznych w Europie”, przetłumaczony i wydrukowany potem przez „Gazetę Wyborczą”. Teza zawarta w tytule, przekształcona w uogólniony hejt w guście „ekolodzy są opłacani przez Ruskich”, rozlała się po polskim internecie i zaczęła być używana do niemerytorycznych ataków zarówno na aktywistów klimatycznych, jak i na przyrodników starej daty, obrońców lasów, a ostatecznie i na samą Komisję Europejską z jej programem „Fit for 55” mającym na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych przez gospodarki Wspólnoty.

Autor „Die Welt”, sceptyczny wobec naukowców nagłaśniających globalne zagrożenie związane z antropogenicznymi zmianami klimatu i niechętny aktywistom klimatycznym, postanowił wykorzystać światowy wstrząs i wściekłość wywołane agresją Rosji, by przylepić łatkę ruskich agentów tym, z którymi się nie zgadza. Na przykład organizacji proklimatycznych aktywistów z Extinction Rebellion. Aby to zrobić, powrócił do sprawy wydobycia gazu łupkowego. Temat ten przed dekadą rozgrzewał także polską opinię publiczną, której część oczyma wyobraźni ujrzała Kuwejt nad Wisłą.

Bojanowski sięgnął m.in. po raport Centrum Studiów Europejskich im. Wilfrieda Martensa „Niedźwiedź w owczej skórze” z 2016 r. Centrum jest polityczną fundacją Europejskiej Partii Ludowej (EPP), w której zrzeszone są PO i PSL. Organizacja zajmuje się „promowaniem wartości chrześcijańsko-demokratycznych i konserwatywnych”. Dziennikarz z całego raportu dotyczącego finansowanych przez Rosję państwowych organizacji pozarządowych (GONGOs, government-organised non-government organisations), organizacji pozarządowych (NGOs) i think tanków wyciągnął jedno zdanie: „Według jednego z rozmówców wydobycie gazu łupkowego w UE byłoby niekorzystne dla Rosji ze względu na jej finansową zależność od eksportu gazu do UE. Dlatego rosyjski rząd zainwestował

82 mln euro w organizacje pozarządowe, których zadaniem jest przekonanie rządów UE do zaprzestania poszukiwań gazu łupkowego”. Rozmówca jest anonimowy, nie wiadomo też, skąd wzięła się kwota 82 mln euro. Dokument Centrum Martensa nie dotyczy europejskich grup ochrony środowiska ani działań ekologicznych. Wręcz przeciwnie, autorzy raportu piszą, że to państwo rosyjskie od dawna odmawia rejestracji niezależnym rosyjskim organizacjom pozarządowym, a rosyjscy działacze na rzecz ochrony środowiska są regularnie nękani.

Inny „dowód”, którym podpiera się autor artykułu z „Die Welt”, to wypowiedź Andersa Fogha Rasmussena, byłego sekretarza generalnego NATO, który w 2014 r., przemawiając na spotkaniu Chatham House, brytyjskiego think tanku do spraw zagranicznych, powiedział: „Spotkałem sojuszników, którzy mogą potwierdzić, że Rosja, w ramach wyrafinowanych operacji informacyjnych i dezinformacyjnych, aktywnie współpracowała z tzw. organizacjami pozarządowymi – organizacjami ekologicznymi działającymi przeciwko gazowi łupkowemu – w celu utrzymania europejskiej zależności od importowanego rosyjskiego gazu. To jest moja interpretacja”. Ani Rasmussen, ani autor tekstu nie wyjaśnili, jaką formę miało przybrać rosyjskie zaangażowanie i czy zainteresowane grupy były świadome, że mają do czynienia z agentami Moskwy, jeśli w ogóle miało to miejsce. To interpretacja.

Bojanowski dorzuca równie niewiele wyjaśniającą wypowiedź Hillary Clinton z 2014 r. W przemówieniu na zamkniętym spotkaniu, którego treść ujawnił portal WikiLeaks dwa lata później, ubolewała: „Byliśmy przeciwko fałszywym grupom ochrony środowiska. Ja jestem wielką obrończynią środowiska, ale te były finansowane przez Rosjan, by sprzeciwiać się wszystkiemu. Och, ten rurociąg, to szczelinowanie hydrauliczne, to cokolwiek, co jest problemem, mnóstwo pieniędzy na rozpowszechnianie takich informacji pochodziło z Rosji”.

Jeszcze jednym argumentem ma być artykuł w „Foreign Policy”, który w bardziej oględny sposób wyrokował: „Ekolodzy próbujący zablokować poszukiwania gazu łupkowego w Europie nieświadomie pomagają Putinowi utrzymać jego wpływ energetyczny na kontynent”.

Autor „Die Welt” nie zauważa, że również USA, które ponad 10 lat temu przeprowadzały tzw. rewolucję łupkową, mogło zależeć na tym, by Unia Europejska nie stanowiła dla nich konkurencji. Chęć Kremla uzależnienia Europy od dostaw surowców energetycznych z Rosji oraz konieczność szybkiej redukcji emisji gazów cieplarnianych, do której nawołują naukowcy i aktywiści klimatyczni, też ze sobą nie współgrają.

Całość publikacji, bazującej na niedopowiedzeniach, domysłach i interpretacjach i stawiającej w złym świetle środowiska walczące ze szkodliwym dla klimatu uzależnieniem świata od paliw kopalnych, robi wrażenie materiału promocyjnego dla sektora szczelinowania hydraulicznego. Tymczasem nawet w źródłach, na które sam się powołał, Bojanowski mógł znaleźć informację, że Międzynarodowa Agencja Energetyczna wzywa do zaprzestania inwestycji w ropę, gaz i węgiel, jeśli świat ma osiągnąć zerowe emisje netto do 2050 r. Czy ona też jest pod wpływem moskiewskich agentów?

Oskarżony Schröder

Poważniejszym problemem w tym kontekście wydaje się europejskie zahamowanie rozwoju, a następnie wygaszanie sektora energii jądrowej, która mogła odgrywać rolę niskoemisyjnego wsparcia dla planowanej rozbudowy instalacji solarnych i wiatrowych. Ten model transformacji promują od lat Niemcy. Jego wczesne elementy legislacyjne pojawiły się na początku lat 90., a pierwszą decyzję o odejściu od atomu podjął pierwszy gabinet Gerharda Schrödera po uzyskaniu konsensusu z firmami energetycznymi jeszcze w 2000 r. – zanim Władimir Putin rozsiadł się na dobre w fotelu prezydenta Federacji Rosyjskiej. Kanclerz wszedł w zażyłe stosunki z władcą Kremla, by po zakończeniu urzędowania przejść na jego utrzymanie na posadzie w Gazpromie. Jego zadaniem była realizacja projektu Gazociągu Północnego. Schrödera trudno podejrzewać o jakiekolwiek ambicje klimatyczne. To człowiek epoki neoliberalizmu, dla niego liczy się wyłącznie zysk. Tani rosyjski gaz mógł mu nawet autentycznie wydawać się atrakcyjną alternatywą dla atomu, który w kraju wzbudzał niekończące się protesty. Przypieczętowując zamknięcie elektrowni jądrowych, miał spokój.

To nie była skomplikowana koncepcja. Podłączyć RFN bezpośrednio do tanich rosyjskich surowców kopalnych, utrzymywać dzięki nim konkurencyjność niemieckiej gospodarki opartej na eksporcie dóbr wysokoprzetworzonych (w tym np. produktów inżynieryjnych dla energetyki wiatrowej), nadmiar gazu sprzedać krajom sąsiednim, które za pomocą dyplomacji też skłoni się do rezygnacji z atomu. Jak już wiadomo, ta polityka energetyczna, kontynuowana przez jego następczynię Angelę Merkel, doprowadziła do absolutnej katastrofy.

Po rosyjskiej agresji na Ukrainę Schröder, który zarabia jako rosyjski lobbysta niemal 1 mln dol. rocznie, w wywiadzie dla „New York Timesa” stwierdził, że przyznawanie się do winy nie jest w jego stylu i nie zamierza rezygnować ze stanowisk w rosyjskich spółkach gazowych. Obecnie chyba już wszyscy chcą jego usunięcia z partii, pracownicy jego biura zrezygnowali z pracy, a na początku marca były kanclerz został postawiony w stan oskarżenia. Za zbrodnie przeciwko ludzkości. Wniosek złożyła prokuratura w Hanowerze, a po weryfikacji został on przekazany do prokuratora generalnego w Karlsruhe. Szczegóły nie zostały ujawnione.

Przychylna premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego

Gazociąg Północny wynurza się z wód Bałtyku w Lubminie koło Greifswaldu. Miejscowość leży na terenie graniczącego z województwem zachodniopomorskim kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie. Tutejsze władze są przykładem, jak rosyjski lobbing działa za pośrednictwem koneksji byłego kanclerza.

4 lipca 2017 r. jako pierwsza kobieta na stanowisko premiera Meklemburgii-Pomorza Przedniego została wybrana Manuela Schwesig. Wcześniej była ministrą spraw społecznych i zdrowia w pierwszym gabinecie swojego poprzednika Erwina Selleringa. Jak przypomniał na początku lutego „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, jej szef był jednym z zaufanych gości na pamiętnych 70. urodzinach Gerharda Schrödera. Rosja właśnie zaatakowała Ukrainę, gdy ekskanclerz zabrał ze sobą Selleringa, ówczesnego premiera Meklemburgii-Pomorza Przedniego, oraz byłego oficera Stasi Matthiasa Warniga, dyrektora zarządzającego Nord Stream, na zabawę do Petersburga. Warnig z Putinem przyjaźnił się jeszcze przed jego prezydenturą. Sellering w 2017 r. został odznaczony rosyjskim „Orderem Przyjaźni”. Warnig przewodniczy Partnerstwu Niemiecko-Rosyjskiemu, które jest organizatorem Dni Rosji w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. „FAZ” nazywa je corocznym festiwalem przyjaciół Putina.

Nowa premier, Manuela Schwesig, jest wielką zwolenniczką budowy Nord Stream 2. Również podróżowała do Petersburga, z delegacją biznesową była obecna na forum gospodarczym, które Putin próbuje ustanowić jako rosyjski odpowiednik Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. U siebie w Schwerinie gościła ambasadora Rosji. Niemieckie media ujawniły, że w 2018 r. pojechała do Berlina ze specjalną wizytą do Gerharda Schrödera, gdy USA ogłosiły kolejny pakiet sankcji wobec Rosji. Zagroziły one kontynuacji budowy drugiej nitki Nord Stream. Spotkanie było poufne. Spółka Nord Stream 2 jest w Meklemburgii-Pomorzu Przednim sponsorem licznych obiektów kulturalnych, festiwali i klubów sportowych, dzięki którym zyskuje wpływy w landzie. Jak przyznał jeszcze w 2014 r. zastępca ambasadora Rosji, w związku z trudnościami w porozumieniu z władzami w Berlinie Moskwa postawiła na rozwój kontaktów na szczeblu landów.

Na początku stycznia 2021 r. parlament Meklemburgii-Pomorza Przedniego podjął decyzję o powołaniu Fundacji Ochrony Klimatu i Środowiska MV, pozostawiając wybór zarządu w gestii urzędującej premier landu. Schwesig w zarządzie obsadziła Erwina Selleringa, a obok niego polityka CDU Wernera Kuhna. Ten ostatni startował w wyborach do europarlamentu w 2019 r. pod hasłem: „O dobre stosunki handlowe z Rosją! Nadchodzi Nord Stream 2!”. Jak podał dziennik „Süddeutsche Zeitung”, Meklemburgia-Pomorze Przednie wpłaciła na fundację 200 tys. euro, natomiast Nord Stream/Gazprom stukrotnie więcej, 20 mln euro. Wbrew nazwie celem nadrzędnym fundacji miało być umożliwienie dokończenia budowy Nord Stream 2. W wyniku niejasnych operacji finansowych dokonano zakupów w porcie w Rostocku, kupiono też specjalistyczny statek „Blue Ship, chroniąc go w ten sposób przed amerykańskimi sankcjami.

15 listopada 2021 r. Manuela Schwesig została ponownie wybrana przez parlament landowy na premiera i kieruje drugim swoim gabinetem. Cztery dni po inwazji Rosji na Ukrainę ogłosiła rozwiązanie fundacji przykrywki, wciąż nie wiadomo, co się stanie z pieniędzmi, które wyłożył na nią Gazprom. 14 kwietnia 2022 r. parlament landu Meklemburgii-Pomorza Przedniego głosami CDU, FDP i Zielonych powołał komisję śledczą w sprawie związków pomiędzy rządem landu, spółką Nord Stream 2 i Fundacją Ochrony Klimatu i Środowiska.

Rosjanie nie podchodzili dyskryminacyjnie do inwestowania w reprezentację polityczną swoich interesów energetycznych w Europie. Na przykład były chadecki kanclerz Austrii Wolfgang Schüssel był zatrudniony na posadzie w rosyjskim koncernie naftowym Łukoil (zrezygnował po wybuchu wojny).

Sztokholmski dziennik „Dagens Nyheter” opisał na początku marca, jak intensywna kampania PR poprzedziła wydanie przez Szwecję zgody na budowę gazociągu. Spółka Nord Stream zatrudniła trzy agencje PR, a także m.in. byłego premiera Szwecji Görana Perssona. Dzięki nim firma pozyskiwała do współpracy urzędników państwowych oraz przedstawicieli świata biznesu, m.in. Larsa O Grönstedta, byłego prezesa Handelsbanken. Firma wydała również ponad 9 mln euro na różnego rodzaju projekty umożliwiające jej budowę pierwszej nitki gazociągu z portu na Gotlandii.

Siedzibą spółki Nord Stream 2 należącej w całości do Gazpromu była zaś Szwajcaria. Czy skala i ranga osób rekrutowanych dla sprawy budowy gazociągu zaskakuje? Gdzie indziej nazywano by to pewnie korupcją, w tej części Europy jest to lobbing. Wskazywanie palcem aktywistów klimatycznych jako rzekomo odpowiedzialnych za europejskie uzależnienie od rosyjskich paliw kopalnych najłagodniej można ocenić jako odwracanie uwagi od prawdziwych sprawców uzależnienia.

Fot. Shutterstock

Wydanie: 21/2022

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy