20/2018

Powrót na stronę główną
Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Wywiady

Oni się śpieszą, a my się nie dajemy

Dzisiejsze dziennikarstwo albo władzę sprawuje, albo o nią walczy Daniel Passent – publicysta, dyplomata Dziennikarzem zaczął pan być w październiku 1956. Choć rok 1956 zastał pana w ZSRR. – Byłem na I roku studiów, na uniwersytecie w Leningradzie. Żyłem między uniwersytetem, muzeum w Ermitażu i akademikiem na ulicy Dobrolubowa. W czerwcu skończył się rok akademicki, mój pierwszy i jedyny i wyruszyłem pociągiem do Warszawy. Kiedy przyjechałem do Warszawy, całe miasto już było podniecone. Dowiedziałem się o Poznaniu, co było dla mnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Bal bęcwałów

W niedzielę, 6 maja, około północy polała się krew w MTV Polska. Nie jest to aż tak wielkie wydarzenie, żeby trzeba było od razu wzywać na miejsce prezesa i prosić go o otwarcie najdroższych w Polsce ust w każdej sprawie. Niech na razie ludzie sami myślą i mówią, co chcą. Krew się leje dzisiaj już wszędzie. Na dobrą sprawę brakuje jej tylko w jednym miejscu – w stacjach krwiodawstwa. Poza nimi – nadmiar bogactwa. Cieknie z telewizorów, daje po oczach ze szmatławych gazet, uderza do głów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Listy od czytelników nr 20/2018

Dzień Zwycięstwa czy urodziny Hitlera? Dziękuję za przedstawienie w artykule „Żołnierze gorszego sortu” (PRZEGLĄD nr 17-18) tragicznej sytuacji, w jakiej znaleźli się byli berlingowcy. Utworzenie wojska polskiego na terenie Związku Radzieckiego było jedyną szansą dla osób, które znalazły się na Wschodzie. Dzięki żołnierzom gen. Berlinga, tak jak dzięki żołnierzom gen. Andersa, Polska znów zaistniała na mapie. Po heroicznej odbudowie kraju przez dziesiątki lat można było spokojnie pracować, zdobywać wykształcenie, awansować społecznie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak odbudowałem Zamek Królewski

Mówiąc, że Zamek Królewski został odbudowany bez wsparcia władz PRL, prezydent Duda świadomie zakłamuje historię „Zburzony ponownie podczas II wojny światowej, wysadzony przez Niemców. Odbudowany rękami patriotów po II wojnie, mimo braku silnego wsparcia ze strony komunistycznych władz” – tak o Zamku Królewskim w Warszawie mówił 3 maja prezydent Andrzej Duda. Opowiadanie takich rzeczy to dowód niewiedzy? Czy raczej świadome i celowego zakłamywanie historii? Bo młodzi nie wiedzą, a starsi może zapomnieli? Nie pierwszy raz prezydent minął

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Dwie pochodnie

Dwa dni w Krakowie, który jest tłoczny i mówi wszystkimi językami świata. Potem dłużej w Białce Tatrzańskiej, chwilę w Zakopanem. Krupówkami płynie gęsta rzeka ludzi. Odnajduję dziesiątki miejsc, gdzie pulsuje moja pamięć, od dzieciństwa do przedwczoraj. Przedwczoraj to 20 lat temu, gdy byłem tu ostatnio. Wszystko teraz kapie dostatkiem, woła: kup mnie, zjedz mnie. W centralnym miejscu spacerniaka kończy się budowa dwóch obiektów, czarnych, błyszczących „trumien”. Nie w skali ulicy, nie w stylu zakopiańskiej architektury.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wiem! To pani, pani Basiu!

Ponoć Jarosław Kaczyński obejrzał dwa odcinki „Ucha Prezesa” i miał zastrzeżenia, że koty mleka nie piją Izabela Dąbrowska – aktorka W „Uchu Prezesa” ostro żartujecie z władzy. Wzięła pani udział w serialu ze względu na poglądy? – Jestem aktorką, która skupia się na powierzonym zadaniu. Tylko z uwagi na świetnie napisany materiał przyjęłam tę rolę. Widzowie jednak traktują udział w programie jako deklarację polityczną. Jak reagują, kiedy rozpoznają w pani panią Basię? – Jeżeli ktoś ma odwagę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Gdzie oni mają godność

Może jeszcze tego zbyt wyraźnie nie widać, ale sygnałów, że obóz władzy jest w kryzysie, dostarczają nawet sami rządzący. Rośnie lista wzajemnych pretensji. Posklejane przez Kaczyńskiego grupy już tylko oficjalnie prezentują wspólną linię. Manewr ze zjednoczoną prawicą udał się ponad miarę oczekiwań prezesa. Władzę zdobyto. Ale możliwość jej sprawowania ogranicza stan kadr. Bardzo miernych, jeśli patrzeć na kwalifikacje, ale za to niezwykle pazernych w korzystaniu z przywilejów. Z taką armią nie można za długo pociągnąć. Tylko do czasu, gdy suweren

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Ekologia

Z węgorzem przez las na Bermudy

Poza środowiskiem wodnym węgorz europejski może przetrwać nawet cztery-sześć tygodni „Pośród ryb nieznany jest żaden inny przykład gatunku, który musiałby okrążyć ćwierć globu, by dopełnić historii swego życia”, napisał o węgorzach w 1923 r. Johannes Schmidt. Wszystko zaczyna się zwykle w wodach leśnego, bezodpływowego jeziora. Niektóre węgorze, m.in. europejskie Anguilla anguilla, w pewnym okresie życia opuszczają zajmowane terytorium i wiedzione instynktem zaczynają mozolną wędrówkę do miejsca swoich narodzin – Morza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Dobrodzieje wracają

Kiedy rodzina Sobańskich kupowała w 1996 r. pałac w Guzowie, mieszkały tam jeszcze dwie lokatorki, ksiądz i parę rodzin w dwóch domach na terenie posiadłości. Dla Michała Sobańskiego był to kłopot i jeszcze jeden akt grabieży komunistów, którzy ulokowali w ich pałacu okoliczną biedotę. Dla setek rodzin, które przewinęły się przez te obiekty po 1945 r., była to szansa, by choć trochę pożyć jak Sobańscy. By wyrwać się z upodlenia i nędzy, jaką mieli, pracując dla Czartoryskich, Radziwiłłów czy Sobańskich.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Alfabetyczne listy oszczędzą wątroby kandydatów

Od 1989 r. listy w wyborach do Senatu układane są alfabetycznie. Mimo to wybierani byli senatorowie Żołyniak czy Żenkiewicz Podzielam poglądy wyrażone przez Janusza J. Tomidajewicza w tekście „Do wyborów według alfabetu” (PRZEGLĄD nr 16). Chciałbym je wzmocnić osobistym doświadczeniem z trzech udanych kampanii parlamentarnych kandydata SLD do Senatu. Wielokrotnie sygnalizowałem w naszym obozie politycznym konieczność rezygnacji z układania list wyborczych do Sejmu według rankingu opracowywanego przez tzw. kręgi kierownicze. Ustalenia te zawsze poprzedzały wielotygodniowe walki, tysiące wypalonych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.