Hej, kto Polak na bagnety!

Hej, kto Polak na bagnety!

Okazuje się, że ofiarami wojny hybrydowej z Białorusią są przede wszystkim oszukani przez Łukaszenkę uchodźcy, w tym dzieci, które w imię „obrony granic Rzeczypospolitej” Straż Graniczna bohatersko wywozi do lasu.

Pan prezydent podpisał ustawę, która legalizuje push-back, czyli siłowe wyrzucanie za granicę uchodźców, wywożenie ich do lasu i w przygraniczne krzaki, które pani rzecznik Straży Granicznej z resortowym wdziękiem nazywa „linią graniczną”. Pomijam kwestię, że ta nowa ustawa nie jest zgodna ani z naszą konstytucją, ani z obowiązującym prawem międzynarodowym. Natomiast sam fakt, że teraz dopiero została uchwalona i weszła w życie, rodzi skutki prawne nieprzewidziane przez władze. Z jej uchwalenia teraz wynika niezbicie, że wszystkie push-backi realizowane przed jej uchwaleniem i wejściem w życie były nielegalne, a ich wykonywanie było przekraczaniem uprawnień, bo dotąd Straż Graniczna takich uprawnień nie miała. Oj, będzie miała co robić prokuratura po zmianie władzy. A zmiana władzy kiedyś przecież nastąpi.

Ale wojna hybrydowa z Białorusią to drobiazg przy innej wojnie. Wojnie z Unią Europejską, którą pan premier niezbyt fortunnie (i niezbyt mądrze) przyrównał do III wojny światowej. Nie dość, że płacimy kary za każdy dzień funkcjonowania kopalni Turów, to jeszcze będziemy płacić kary za każdy dzień funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Zbojkotujemy te kary nałożone przez TSUE? Potrącą nam z dopłat, których los i tak jest niepewny. Tak czy owak zapłacimy.

Mamy też zimną wojnę z USA. Okazuje się, że USA bez Donalda Trumpa to jakby inne USA. My mieliśmy sojusz tylko z Trumpowskimi Stanami Zjednoczonymi. No to zostaliśmy sami.

Doraźnie montowane sojusze z czarnosecinnymi siłami Europy (rozmowy premiera Morawieckiego z Marine Le Pen, z którą żaden szanujący się przywódca europejski się nie spotyka, poparcie neofaszystów niemieckich czy skrajnie prawicowego Mattea Salviniego) pozycji Polski w Europie ani w świecie nie wzmacniają. Przeciwnie. Co ciekawe, ci eurosceptycy, a już szczególnie Marine Le Pen, są wyraźnie prorosyjscy, my zaś szukamy podobno wsparcia w obliczu zagrożenia przez Rosję. Pełna schizofrenia!

Podstawowy sojusznik PiS w Europie, Viktor Orbán, po pierwsze niewiele znaczy, po drugie może wreszcie przegrać na Węgrzech wybory, po trzecie gra swoją grę i gdy tylko mu się to opłaci, znów wykiwa Kaczyńskiego, jak to już kiedyś zrobił, przy ponownym wyborze Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Próby skaptowania Litwy na sojusznika w wojnie z UE po raz kolejny się nie powiodły. Litwini – w przeciwieństwie do polityków PiS – dobrze wiedzą, że ich pozycja i pomyślność zależą od dobrych relacji z Unią, i w żadne awantury wciągnąć się nie dadzą, bo po co im to? Tym bardziej że dzięki osłabieniu pozycji Polski to oni zajęli miejsce regionalnego lidera.

Jarosław Kaczyński widzi, że Polska z powodu jego polityki staje się coraz bardziej samotna, i próbuje klęskę przekuć w zwycięstwo. Ogłasza, że Polska, rzekomo zagrożona w swojej suwerenności (dziś już nie wiadomo, czy bardziej dybie na nas Rosja, czy Unia), musi tworzyć siły zbrojne, które pozwolą jej samotnie odeprzeć ewentualny najazd wroga. To, że Polska nie jest i w razie czego nie będzie w stanie obronić się sama, wie nawet najgłupszy z generałów awansowanych przez PiS w ostatnich latach. Wie to również Kaczyński. Oni dobrze wiedzą, że podstawą naszego bezpieczeństwa jest NATO, w szczególności Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie, zrzeszone i w NATO, i w UE. Przygotowywana ustawa o obronie Rzeczypospolitej, zapowiedź niemal podwojenia liczebności sił zbrojnych i planowane ogromne wydatki na zbrojenia mają zupełnie inny cel. Jarosław Kaczyński jest mistrzem w administrowaniu strachem. Któż nie poprze PiS, które jako jedyna partia chce obronić zagrożoną Rzeczpospolitą! Nie uda się „nowy ład” (bo nawet z pieniędzmi z Unii udać by się nie mógł, a w dodatku tych pieniędzy nie widać), to będzie się tłumaczyć, że nie mógł się udać, bo wszystkie środki, które miały iść na jego realizację, muszą iść na obronę Rzeczypospolitej. Który prawdziwy Polak tego nie zrozumie i nie poprze? Co tam służba zdrowia, co tam edukacja, co tam jakieś miauczenie samorządów, co tam kultura (i tak zdegenerowana). Wróg nadciąga! Musimy się zbroić! Kto przeciw, ten nie prawdziwy Polak, nie patriota, ale zdrajca i targowiczanin. Hej, kto Polak na bagnety!

Ale to już ostatni argument PiS. Jak nie wypali, trzeba będzie sięgnąć po coś jeszcze poważniejszego, coś, co ludzi jeszcze bardziej przestraszy. Ale co to mogłoby być? Koniec świata? Przed nim PiS także jest w stanie obronić Polskę i Polaków. W sojuszu z episkopatem oczywiście.

Tak czy inaczej, PiS dochodzi do ściany.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 45/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy