Od czytelników
Żołnierzy nie wysłano na wyniszczenie
Dobrze, że przynajmniej PRZEGLĄD – nie po raz pierwszy – tekstem „Masakra żołnierzy Berlinga” (nr 40) przypomniał udział żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego w próbach pomocy powstańcom Warszawy. Dobrze, gdyż w naszej historiografii oraz propagandzie stało się zasadą
Oblicza konfliktu
Podziały na Ukrainie mają różne oblicza. Konfliktu zbrojnego – mimo zawieszenia broni nie milkną strzały we wschodnich obwodach Ukrainy, donieckim i Ługańskim, a trwająca od kwietnia wojna odcisnęła swoje piętno na codziennym życiu mieszkańców. Walki o ocenę przeszłości
Zapomniana odbudowa Warszawy
Z zainteresowaniem przeczytałem wywiad z dr. Jarosławem Trybusiem „Warszawa z ruin powstała” („Przegląd” nr 4). Opinie dr. Trybusia na temat powojennej odbudowy Warszawy są sprzeczne z lansowaną nie tylko przez prawicowe media propagandą, która pomija bądź fałszuje ten okres dziejów miasta. Coraz mniej osób pamięta ten bohaterski okres odbudowy stolicy, a jeszcze mniej jest warszawiaków, którzy pamiętają Warszawę przedwojenną. Udaje się więc zamulić umysły średniego i młodego pokolenia warszawiaków fałszywym obrazem przedwojennej Warszawy jako Paryża
Dlaczego oficerowie nie salutowali
W artykule „Niesłuszna bitwa?” („P” nr 43) autorstwa Adama Bobryka zarzucono polskim oficerom, że w trakcie uroczystości przed mauzoleum z okazji obchodów 70. rocznicy bitwy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod Lenino nie oddawali honorów podczas grania hymnu Federacji Rosyjskiej. Takie stwierdzenie jest niezgodne z prawdą. W poprzednich latach i jeszcze do września tego roku przed mauzoleum w Lenino były cztery maszty i podnoszono cztery flagi: ZSRR, Polski, Białorusi i Rosji (flaga trójkolorowa). W trakcie tegorocznych
Pamiętajmy, żeby nie wróciło
Nie chcę dokonywać imiennego podziału środowisk politycznych i naukowych w związku z prowadzonym przez nie czczym dyskursem wokół nazwania rzezi wołyńskiej ludobójstwem. Taki podział jednak istnieje, ale nie chodzi przecież o formalne użycie tego pojęcia. Chodzi o budowanie współczesnej polityki Europy Wschodniej, chociaż może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. I nie wiem, która opcja jest bliższa szacunku dla narodu ukraińskiego. Tym, którzy chcieliby sprawę pamięci tamtych lat zamieść pod dywan, wydaje się, że zapobiegają poniżaniu narodu,
Lepsze wrogiem dobrego?
Nowatorski przekład Bunina Z nadzieją na powiew świeżości sięgnęłyśmy po jedną z książek z serii Wielcy Pisarze w Nowych Przekładach wydawnictwa Sic!. Książka „Późna godzina” oprócz opowiadania tytułowego zawiera inne emigracyjne utwory i dzienniki wybitnego rosyjskiego noblisty Iwana Bunina. Wybór jest opatrzony licznymi komentarzami tłumaczki, Renaty Lis. Element zaskoczenia pojawia się już na wstępie. Autorka przekładu pisze bowiem: „Zależało mi, aby Bunin brzmiał jak inteligent i dobry pisarz, którym był”.
Dramatyczny list do prezydenta
Wnuczka zamordowanego przez NSZ Jana Rybaka domaga się sprawiedliwości Szanowny Panie Prezydencie, (…) 18 lipca 1945 r. w Radomyślu nad Sanem, z rąk komendanta rejonu Nadsania Narodowych Sił Zbrojnych, Alfonsa Chmielowca, jego brata Bolesława i innych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych zginął w sposób okrutny – przestrzelona czaszka, połamane ręce, nogi, żebra, wydłubane oczy, obcięte nos, uszy i język, ciało owinięte drutem kolczastym i utopione w Sanie – mój dziadek, Jan Rybak.
Z Nowego jorku o Karskim i Obamie
Janowi Karskiemu byłoby przykro, że jego nazwisko służy jako pretekst do autopromocji czy rozgrywek międzypartyjnych Przez kilkanaście dni naoglądałem się i naczytałem różnych komentatorów, świeżo upieczonych specjalistów od Ameryki, oraz polityków, z panią Fotygą i panem Millerem na czele. Temat gafy prezydenta Baracka Obamy przewałkowano na tysiąc sposobów i skonstruowano tuziny teorii spiskowych. Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze, ponieważ miałem zaszczyt znać długo prof. Karskiego i myślę, że byłoby mu przykro, że ważne wydarzenie i jego nazwisko
Niebezpieczna gra
Przeczytałam świetny jak zawsze felieton prof. Bronisława Łagowskiego „Samozatrucie solidarnych” („P” nr 16). Lepiej nie można zanalizować tego, co się dziś dzieje w naszym kraju. Gdybym pisała felietony w cyklu „Teledelirka”, z pewnością zajęłabym się telewizją, bo rzeczywiście delirka trzęsie mediami. W szczególności zaś „tele”. Nie żałuję, że nie piszę dziś o polityce i politykach, bo mnie też trzęsie, gdy na nich patrzę. Nie delirium, lecz obrzydzenie. Nie jestem osamotniona w odruchu wymiotnym, a jednak wiem, że nie możemy wszyscy wypiąć się na PiS. To znaczy
Nie bójmy się autonomii
Wielkopolanin, Ślązak, Góral z Podhala, Mazowszanin i Kurp – każdy z nich jest sobą, a wszyscy są Polakami i obywatelami państwa polskiego Jarosław Kaczyński strzelił sobie w stopę. Sobie i PiS. Słowa, które padły 1 kwietnia, nie były żartem primaaprilisowym. Wzburzyły one cały Śląsk i nie tylko. Spowodowały, że o Ruchu Autonomii Śląska zrobiło się głośno jak nigdy dotąd. Te słowa mogą stać się powodem klęski wyborczej Prawa i Sprawiedliwości i pogrążyć byt polityczny prezesa. Ten







